Nauka

Jak działają ameby pożerające mózg – i dlaczego się rozprzestrzeniają

Naegleria fowleri zabija ponad 97% zarażonych osób, przemieszczając się z nosa do mózgu. Zmiany klimatyczne wypychają ten rzadki, ale niszczycielski organizm na nowe terytoria.

R
Redakcia
4 min czytania
Udostępnij
Jak działają ameby pożerające mózg – i dlaczego się rozprzestrzeniają

Mikroskopijny drapieżnik o 97-procentowej śmiertelności

Naegleria fowleri to jednokomórkowy organizm, który rozwija się w ciepłych wodach słodkich – jeziorach, rzekach, gorących źródłach i źle utrzymanych basenach. Spośród około 40 znanych gatunków Naegleria tylko N. fowleri infekuje ludzi, powodując chorobę zwaną pierwotnym amebowym zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu (PAM). Jest to jedna z najbardziej śmiercionośnych infekcji znanych medycynie: ponad 97% potwierdzonych przypadków kończy się śmiercią, zazwyczaj w ciągu kilku dni od wystąpienia pierwszych objawów.

Pomimo swojej przerażającej reputacji, ameba nie może zarazić cię przez picie wody lub przypadkowy kontakt ze skórą. Do zakażenia dochodzi tylko wtedy, gdy zanieczyszczona woda jest wtłaczana do nosa – podczas pływania, nurkowania, a nawet używania niesterylnej wody do płukania nosa. Z przewodów nosowych organizm podąża bezpośrednią drogą do mózgu.

Z nosa do mózgu w kilka dni

Naegleria fowleri występuje w trzech formach: uśpionej cystie, pływającym wiciowcu i aktywnie żerującym trofozoicie. Kiedy ciepła woda zawierająca formę wiciowca dostaje się do nosa, w ciągu kilku godzin przekształca się w trofozoit. Ta żerująca forma przyczepia się do nerwu węchowego – nerwu odpowiedzialnego za węch – i migruje przez cienką blaszkę sitową, która oddziela jamę nosową od mózgu.

Po dostaniu się do ośrodkowego układu nerwowego trofozoit zaczyna konsumować komórki mózgowe. Używając wyspecjalizowanego białka zwanego Nfa1, przyczepia się do neuronów i astrocytów i dosłownie je pożera. Wydziela również niszczące enzymy – proteazy cysteinowe i fosfolipazy – które rozpuszczają otaczającą tkankę, powodując masywną martwicę krwotoczną i obrzęk mózgu.

Objawy pojawiają się mniej więcej pięć dni po ekspozycji. Wczesne objawy naśladują powszechne choroby: ból głowy, gorączka, nudności i sztywność karku. W ciągu kilku dni u pacjentów rozwija się dezorientacja, napady padaczkowe i halucynacje. Większość umiera w ciągu od jednego do 18 dni od wystąpienia objawów, często zanim lekarze w ogóle zidentyfikują przyczynę.

Dlaczego diagnoza przychodzi zbyt późno

PAM jest wyjątkowo trudne do zdiagnozowania. Infekcja jest tak rzadka – średnio około trzech przypadków rocznie w Stanach Zjednoczonych – że większość lekarzy nigdy jej nie widziała. Wczesne objawy są nie do odróżnienia od bakteryjnego zapalenia opon mózgowych, a zanim zostanie zbadany płyn mózgowo-rdzeniowy, uszkodzenie mózgu jest często nieodwracalne. CDC uważa test PCR za złoty standard potwierdzenia, ale tylko kilka laboratoriów w kraju może go wykonać.

W całej historii odnotowanych przypadków w Ameryce Północnej tylko pięć osób przeżyło PAM. W każdym przypadku decydującymi czynnikami były wczesne podejrzenia, szybka diagnoza i agresywna terapia lekowa.

Zmiany klimatyczne rozszerzają strefę zagrożenia

Naegleria fowleri rozwija się w temperaturach wody powyżej 30°C i może tolerować temperatury do 46°C. Wraz ze wzrostem globalnych temperatur, siedlisko ameby rozszerza się. Badanie opublikowane w International Journal of Science and Global Health wykazało, że rosnące temperatury wody stymulują zakwity sinic – kluczowe źródło pożywienia dla ameby – tworząc pętlę sprzężenia zwrotnego, która wzmacnia ryzyko.

W Stanach Zjednoczonych naukowcy udokumentowali statystycznie istotne przesunięcie na północ przypadków PAM. Pierwszy przypadek w Minnesocie, zgłoszony w 2010 roku, wystąpił 600 mil dalej na północ niż jakakolwiek wcześniejsza infekcja w USA. Od tego czasu przypadki pojawiły się w Indianie, Missouri i innych stanach, które kiedyś uważano za zbyt zimne. Na arenie międzynarodowej infekcje pojawiły się w krajach takich jak Pakistan i Brazylia, gdzie wcześniej nie było żadnych przypadków.

Nowe metody leczenia na horyzoncie

Nie ma zatwierdzonego leku specjalnie zaprojektowanego do walki z Naegleria fowleri. Obecne leczenie opiera się na lekach o zmienionym przeznaczeniu: amfoterycynie B, silnym leku przeciwgrzybiczym, w połączeniu z miltefozyną, pierwotnie opracowaną na leiszmaniozę, a obecnie dostępną na rynku jako Impavido. Wraz z terapeutyczną hipotermią w celu zmniejszenia obrzęku mózgu, ten schemat uratował niewielką liczbę pacjentów.

Naukowcy prowadzą badania nad kilkoma nowymi podejściami. Naukowcy z Clemson University zidentyfikowali związki, które hamują enzymy niezbędne do przeżycia ameby. Inni opracowują systemy dostarczania leków za pomocą nanocząsteczek bezpośrednio do mózgu, omijając barierę krew-mózg. Badania obliczeniowe wskazały również miejsce wiązania kolchicyny jako obiecujący cel lekowy.

Podstawowym wyzwaniem pozostaje szybkość. Nawet najlepszy lek jest bezużyteczny, jeśli dotrze po zniszczeniu mózgu. Szybsze narzędzia diagnostyczne, większa świadomość lekarzy i edukacja społeczeństwa na temat ryzyka związanego z ciepłą wodą słodką mogą ostatecznie uratować więcej istnień ludzkich niż jakikolwiek przełom farmaceutyczny.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły