Jak działa przemyt dzikiej fauny i flory i dlaczego wciąż się utrzymuje
Przemyt dzikiej fauny i flory to przestępczy biznes wart 20 miliardów dolarów, który dotyka ponad 4000 gatunków. Oto jak działa ten nielegalny handel, kto na nim zarabia i dlaczego dziesięciolecia egzekwowania prawa nie zdołały go powstrzymać.
Ukryte przestępcze imperium
Co roku kłusownicy, przemytnicy i zorganizowane sieci przestępcze nielegalnie przemieszczają przez granice zwierzęta i rośliny o wartości miliardów dolarów. Przemyt dzikiej fauny i flory – nielegalny handel dzikimi zwierzętami i roślinami – rozrósł się do jednego z najbardziej lukratywnych przedsięwzięć przestępczych na świecie, szacowanego na od 7 do 23 miliardów dolarów rocznie, co stawia go na równi z handlem bronią i narkotykami pod względem skali. Jednak w przeciwieństwie do tych przestępstw, rzadko trafia na pierwsze strony gazet.
Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC), w latach 2015–2021 udokumentowano zajęcia towarów pochodzących z nielegalnego handlu, który dotknął około 4000 gatunków roślin i zwierząt w 162 krajach. Pomimo dwóch dekad międzynarodowych działań, problem nie został znacząco ograniczony.
Łańcuch dostaw: od lasu do rynku
Przemyt dzikiej fauny i flory działa jak każdy globalny łańcuch dostaw – z tą różnicą, że każdy jego etap jest nielegalny. Zaczyna się od kłusownictwa u źródła. Myśliwi i traperzy, często pochodzący z ekonomicznie wrażliwych społeczności, zabijają lub chwytają dzikie zwierzęta za ułamek ich ostatecznej wartości rynkowej. Kłusownik słoni może otrzymać zaledwie 200 dolarów za kość słoniową wartą 500–1000 dolarów za kilogram na rynkach docelowych – marża sięga nawet 400 procent.
Następnie do akcji wkraczają pośrednicy i przemytnicy. Łączą przesyłki z legalnymi towarami, przekupują urzędników granicznych i wykorzystują słabości infrastruktury celnej. Żywe zwierzęta są ukrywane w bagażu lub wysyłane pocztą. Suszone części ciała – łuski, kości, rogi – są błędnie oznaczane jako legalne towary. Coraz częściej handlarze wykorzystują szyfrowane aplikacje do przesyłania wiadomości i platformy dark-webu do zawierania transakcji na różnych kontynentach przy minimalnym ryzyku wykrycia.
Na końcu łańcucha konsumenci płacą wysokie ceny za towary luksusowe, tradycyjne lekarstwa, egzotyczne zwierzęta domowe i żywność. Popyt jest największy w częściach Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, ale rynki istnieją na każdym kontynencie.
Gatunki najczęściej będące przedmiotem handlu
Światowy raport UNODC o przestępczości związanej z dziką fauną i florą z 2024 r. identyfikuje gatunki najbardziej dotknięte handlem:
- Pangoliny – ich łuski, używane w tradycyjnej medycynie, stanowią 28% wszystkich zajętych produktów pochodzenia zwierzęcego
- Nosorożce – rogi stanowią 29% zajętych przedmiotów; pojedynczy róg może osiągnąć wartość dziesiątek tysięcy dolarów
- Słonie – kość słoniowa stanowi 15% zajęć; chociaż kłusownictwo na dużą skalę spadło, handel utrzymuje się
- Drzewa różane i cedrowe – najczęściej będące przedmiotem handlu rośliny pod względem objętości, cenione za luksusowe meble
Pangoliny są prawdopodobnie ssakami, którymi najczęściej się handluje na świecie. Wszystkie osiem gatunków zostało umieszczonych w załączniku I CITES w 2016 r., co całkowicie zakazuje komercyjnego handlu międzynarodowego – jednak zajęcia towarów trwają w alarmującym tempie.
Rola przestępczości zorganizowanej
Przestępczość związana z dziką fauną i florą nie jest już tylko kwestią oportunistycznego kłusownictwa. INTERPOL opisuje ją jako jedną z największych działalności przestępczych na świecie, głęboko powiązaną z kartelami narkotykowymi, handlarzami bronią i skorumpowanymi urzędnikami państwowymi. Transnarodowe grupy przestępcze zarządzają całymi łańcuchami dostaw – od pozyskiwania po wysyłkę i sprzedaż detaliczną – i wykorzystują zyski do finansowania innych operacji przestępczych.
Te same sieci, które przemieszczają narkotyki przez porty, przemieszczają również płetwy rekinów, kości tygrysów i żywe gady. Korupcja jest kluczowym czynnikiem umożliwiającym: gdy urzędnicy celni, strażnicy i sędziowie mogą zostać przekupieni, egzekwowanie prawa staje się prawie niemożliwe u źródła.
Jak działa egzekwowanie prawa – i dlaczego zawodzi
Podstawowym międzynarodowym aktem prawnym jest Konwencja o międzynarodowym handlu zagrożonymi gatunkami (CITES), którą podpisały 184 kraje. CITES klasyfikuje gatunki w trzech załącznikach w oparciu o ryzyko wyginięcia i odpowiednio reguluje lub zakazuje ich komercyjnego handlu. W przypadku przechwycenia przesyłek kraje mogą wszczynać postępowania na mocy krajowych przepisów o ochronie dzikiej przyrody.
Międzynarodowe Konsorcjum ds. Zwalczania Przestępczości Przeciwko Dzikiej Florze i Faunie (ICCWC) – współpraca między CITES, INTERPOLEM, UNODC, Bankiem Światowym i Światową Organizacją Celną – koordynuje wymianę informacji wywiadowczych i wspólne operacje. Departament Stanu USA wydaje również ograniczenia wizowe skierowane do znanych handlarzy.
Pomimo tych narzędzi egzekwowanie prawa napotyka problemy strukturalne. Kary w wielu krajach pozostają niskie w stosunku do osiąganych zysków, co zmniejsza efekt odstraszający. Luki w zdolnościach w zakresie egzekwowania prawa dotyczącego dzikiej przyrody są powszechne, szczególnie w krajach bogatych w bioróżnorodność, ale ubogich w zasoby. I jak zauważa Światowe Forum Ekonomiczne, handlarze stale się dostosowują – zmieniając trasy, gatunki i metody szybciej, niż mogą reagować organy regulacyjne.
Dlaczego ma to znaczenie wykraczające poza ochronę przyrody
Konsekwencje handlu dziką fauną i florą wykraczają daleko poza utratę poszczególnych zwierząt. Usunięcie gatunków kluczowych zakłóca całe ekosystemy – gdy znikają drapieżniki lub zapylacze, załamują się sieci pokarmowe. Handel stwarza również zagrożenia dla zdrowia publicznego: przemieszczanie żywych dzikich zwierząt przez granice stwarza ścieżki dla chorób odzwierzęcych, które mogą przenosić się na ludzi. Wielu badaczy uważa, że handel żywymi dzikimi zwierzętami przyczynił się do warunków, które umożliwiły wybuchy pandemii w przeszłości.
Rozwiązanie problemu handlu dziką fauną i florą wymaga więcej niż tylko egzekwowania prawa. Kampanie na rzecz ograniczenia popytu, ochrona oparta na społeczności, która daje lokalnym mieszkańcom ekonomiczne udziały w ochronie dzikiej przyrody, oraz surowsze przepisy dotyczące kar stanowią ramy, które zdaniem większości ekspertów są niezbędne. Jak dotąd żadne z tych rozwiązań nie okazało się wystarczające.