Technologia

Jak działają bezzałogowe okręty wojenne – i dlaczego marynarki wojenne ich potrzebują

Bezzałogowe jednostki nawodne rewolucjonizują działania na morzu, wykonując niebezpieczne misje, takie jak trałowanie min, śledzenie okrętów podwodnych i prowadzenie obserwacji, bez narażania życia ludzkiego – i to za ułamek kosztów załogowych okrętów wojennych.

R
Redakcia
4 min czytania
Udostępnij
Jak działają bezzałogowe okręty wojenne – i dlaczego marynarki wojenne ich potrzebują

Łodzie bez marynarzy

Wyglądają jak zwykłe łodzie patrolowe przecinające otwarte wody, ale na pokładzie nikogo nie ma. Bezzałogowe jednostki nawodne (ang. Unmanned Surface Vessels, USV) – zwane również łodziami-dronami lub dronami morskimi – to statki, które operują na powierzchni oceanu bez załogi. Niektórymi sterują zdalnie operatorzy na brzegu lub na pobliskim okręcie wojennym. Inne nawigują autonomicznie, podążając zaplanowanymi trasami i podejmując decyzje w czasie rzeczywistym przy minimalnym udziale człowieka.

USV, niegdyś ograniczone do laboratoriów badawczych i programów eksperymentalnych, stały się dojrzałymi zasobami wojskowymi. Marynarka Wojenna USA utrzymuje obecnie dla nich dedykowane eskadry, a marynarki wojenne od Izraela po Norwegię wprowadzają własne floty. Logika jest prosta: wysłać maszynę na linię ognia zamiast marynarzy i zrobić to za ułamek kosztów.

Jak nawigują i działają

Nowoczesny USV integruje kilka podstawowych systemów w jednym kadłubie: napęd (zazwyczaj silniki wysokoprężne lub elektryczne), autonomiczne oprogramowanie nawigacyjne, komunikację satelitarną i radiową, zarządzanie energią oraz modułowe przedziały ładunkowe, które można wymieniać w zależności od misji.

Autonomia istnieje w spektrum. Na najniższym poziomie operator steruje jednostką zdalnie za pomocą kamer i czujników przekazujących dane przez łącza satelitarne. Na najwyższym poziomie jednostka planuje własną trasę, unika ruchu statków za pomocą radaru i danych z automatycznego systemu identyfikacji (AIS) i realizuje swoją misję jedynie z okresowymi kontrolami ze strony nadzorcy. Zaawansowane USV samodzielnie przestrzegają międzynarodowych przepisów o zapobieganiu kolizjom na morzu (COLREGS), co stanowi poważne wyzwanie techniczne, biorąc pod uwagę nieprzewidywalność ruchliwych szlaków morskich.

Jakie misje wykonują

USV nie są uniwersalne. Ich modułowa konstrukcja pozwala marynarkom wojennym na rekonfigurację do różnych ról:

  • Zwalczanie okrętów podwodnych (ZOP): USV wyposażone w sonary mogą śledzić okręty podwodne wroga przez wiele tygodni. Sea Hunter DARPA, 40-metrowy trimaran zwodowany w 2016 roku, zademonstrował, że bezzałogowa jednostka może autonomicznie śledzić okręty podwodne z napędem dieslowo-elektrycznym – takie, jakich używa wielu przeciwników – za około 15 000–20 000 dolarów dziennie, w porównaniu z 700 000 dolarów dziennie w przypadku załogowego niszczyciela.
  • Zwalczanie min morskich: Łodzie-drony mogą holować systemy trałowe, które emitują sygnały akustyczne i magnetyczne, powodując detonację min morskich w bezpiecznej odległości – zadanie, które historycznie było jednym z najniebezpieczniejszych w działaniach wojennych na morzu.
  • Wywiad, obserwacja i rozpoznanie (ISR): Wyposażone w radar, czujniki elektrooptyczne, kamery na podczerwień i ładunki wywiadu sygnałowego, USV mogą patrolować granice i strefy przybrzeżne przez dłuższy czas bez zmęczenia załogi.
  • Walka nawodna: Niektóre państwa opracowują uzbrojone USV, które mogą przenosić pociski rakietowe lub służyć jako szybkie jednostki uderzeniowe, chociaż etyka i legalność autonomicznej broni śmiercionośnej pozostają przedmiotem gorącej debaty.

Kto nimi operuje

Marynarka Wojenna USA utworzyła swoją pierwszą dedykowaną jednostkę, Eskadrę Bezzałogowych Jednostek Nawodnych (USVRON-1), w Port Hueneme w Kalifornii. Eskadra operuje jednostkami, w tym Sea Hunter, Seahawk, Ranger i Mariner. Trzecia eskadra, USVRON-3, powstała w 2024 roku. Podczas ćwiczeń w regionie Indo-Pacyfiku jednostki te łącznie przepłynęły ponad 46 000 mil morskich, nawigując głównie za pomocą systemów autonomicznych.

Izraelska firma Elbit Systems produkuje Seagull, wielozadaniowy USV przeznaczony do polowania na miny i ZOP. Norwegia opracowała koncepcje okrętów-matek do zwalczania min, które rozmieszczają mniejsze drony podwodne. Turcja, Chiny i kilku sojuszników z NATO inwestują we własne programy.

Dlaczego to ma znaczenie

Koszty są najoczywistszym czynnikiem. Średni USV można zbudować za około 20 milionów dolarów – ułamek wielomiliardowej ceny niszczyciela rakietowego. Marynarki wojenne mogą wprowadzać do służby większą liczbę tańszych platform bezzałogowych, tworząc to, co stratedzy nazywają rozproszoną flotą, którą trudniej jest przeciwnikowi wyeliminować jednym uderzeniem.

Równie ważna jest redukcja ryzyka. Usuwanie min, śledzenie okrętów podwodnych i obserwacja z bliskiej odległości narażają marynarzy na niebezpieczeństwo. Usunięcie załogi eliminuje ryzyko ofiar – i eliminuje potrzebę kwater, żywności, zaplecza medycznego i systemów podtrzymywania życia, co dodatkowo zmniejsza jednostkę i jej koszt.

Wraz z poprawą autonomicznego oprogramowania nawigacyjnego i kurczeniem się budżetów marynarek wojennych, USV przechodzą od eksperymentalnych ciekawostek do podstawowych zasobów floty. Pytanie nie brzmi już, czy marynarki wojenne przyjmą łodzie-drony, ale jak szybko mogą je zbudować i zintegrować.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły