Nepal idzie do urn po rewolucji pokolenia Z
Nepal przeprowadzi przedterminowe wybory 5 marca, zaledwie pięć miesięcy po tym, jak protesty pokolenia Z zmusiły premiera do rezygnacji. W głosowaniu zmierzy się sojusz antyestablishmentowy, napędzany przez młodzież, ze starą gwardią polityczną – a blisko 19 milionów głosów zadecyduje o przyszłości tego himalajskiego kraju.
Od protestu do urny wyborczej
Za siedem dni Nepal przeprowadzi najważniejsze wybory od upadku monarchii. Przedterminowe głosowanie 5 marca zostało wywołane gwałtownym powstaniem pokolenia Z, które wstrząsnęło himalajskim krajem we wrześniu ubiegłego roku – a teraz blisko 19 milionów wyborców wybierze między okopaną starą gwardią polityczną a nową falą liderów zdeterminowanych, by napisać na nowo zasady nepalskiej demokracji.
Powstanie, które wszystko zmieniło
To, co zaczęło się jako protesty przeciwko proponowanemu zakazowi mediów społecznościowych, szybko przerodziło się w ogólnokrajowy ruch antykorupcyjny we wrześniu 2025 roku. Siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do demonstrantów, zabijając co najmniej 19 protestujących – w większości poniżej 30 roku życia – i raniąc setki innych. Rozlew krwi zmusił premiera K.P. Sharmę Oli, 73-letniego przewodniczącego Komunistycznej Partii Nepalu (Zjednoczonych Marksistów-Leninistów), do rezygnacji pod presją.
Parlament został formalnie rozwiązany 12 września. Była prezes Sądu Najwyższego, Sushila Karki, została mianowana tymczasowym premierem – pierwszą kobietą na tym stanowisku – i otrzymała zadanie zorganizowania wiarygodnych wyborów ponad rok przed terminem. Komisja Wyborcza zmobilizowała od tego czasu około 338 000 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa w 10 967 lokalach wyborczych. Sprzedaż alkoholu została zakazana, a granica Nepal-Indie zamknięta na 72 godziny przed rozpoczęciem głosowania.
Podział pokoleniowy
Rywalizacja krystalizuje się wokół jednego symbolicznego starcia. Oli kandyduje bezpośrednio przeciwko Balendrze Shahowi – 35-letniemu raperowi i byłemu burmistrzowi Katmandu, który stał się de facto przywódcą powstania – w okręgu Jhapa. Nazwiska tych dwóch mężczyzn stały się synonimem szerszej stawki wyborów: kontynuacji kontra zerwanie.
Shah jest kandydatem na premiera szybko rozwijającej się Rastriya Swatantra Party (RSP), kierowanej przez prezentera telewizyjnego Rabiego Lamichhane. Ich „sojusz młodzieżowy” przedstawia się wyraźnie jako polityczna kontynuacja wrześniowych protestów. Manifest RSP zobowiązuje się do przekształcenia Nepalu z pasywnego „państwa buforowego” w „dynamiczny most” – pozycjonując kraj jako trójstronnego partnera gospodarczego równoważącego Indie i Chiny, a nie pionka między nimi.
Energia stojąca za tym ruchem jest mierzalna: od czasu powstania zarejestrowało się ponad 915 000 nowych wyborców, z czego ponad dwie trzecie to pokolenie Z. W wyścigu wzięło udział ponad 120 partii politycznych – ponad jedna trzecia założona po wrześniu – co czyni te wybory najbardziej zatłoczonymi od czasu przywrócenia demokracji w 2006 roku.
Stara gwardia wciąż w walce
Analitycy przestrzegają przed zbyt szybkim skreślaniem ugruntowanych partii. Zarówno CPN-UML, jak i Kongres Nepalski – dominujące siły w Nepalu od dziesięcioleci – wystawiają kandydatów we wszystkich 165 okręgach jednomandatowych. Kongres Nepalski wybrał 49-letniego Gagana Thapę na przewodniczącego partii, pozycjonując się na nowo jako zreformowany, ale doświadczony. Sama liczba nowych partii grozi również rozdrobnieniem głosów zwolenników młodzieży, potencjalnie dając przewagę organizacjom z głębszymi strukturami oddolnymi.
Nie oczekuje się, że żadna partia zdobędzie bezwzględną większość, co oznacza, że prawdziwy test może nadejść w negocjacjach koalicyjnych po zamknięciu lokali wyborczych – czyli właśnie na arenie, na której nepalska stara gwardia historycznie celowała.
Stawka geopolityczna
Implikacje wyborów wykraczają daleko poza Katmandu. Nepal od dawna utrzymuje staranną neutralność między Pekinem a Nowym Delhi, ale Atlantic Council ostrzega, że nowy rząd „może zakwestionować strategię zabezpieczającą Nepalu wobec Indii, Chin i Zachodu”. Zwrot w którymkolwiek kierunku odbije się echem w całej Azji Południowej w momencie, gdy oba mocarstwa intensywnie konkurują o wpływy w regionie.
Naród na rozdrożu
Nepal przeszedł przez ponad tuzin rządów od czasu zniesienia monarchii w 2008 roku. To, czy 5 marca przyniesie rozliczalność, której domagali się protestujący, oddając życie – czy jedynie przetasuje karty – ukształtuje demokratyczną trajektorię kraju na całe pokolenie. Świat będzie obserwował, jak mały, ale strategicznie położony naród zdecyduje, czy rewolucja może przetrwać urnę wyborczą.