Nauka

Jak mikrograwitacja wpływa na płodność – i dlaczego to ma znaczenie

W miarę jak ludzkość planuje misje na Marsa i dalej, naukowcy odkrywają, że mikrograwitacja zakłóca niemal każdy etap reprodukcji – od nawigacji plemników po rozwój zarodka. Zrozumienie tych wyzwań jest niezbędne, zanim ludzie będą mogli osiedlić się na innych światach.

R
Redakcia
4 min czytania
Udostępnij
Jak mikrograwitacja wpływa na płodność – i dlaczego to ma znaczenie

Ludzkość spędziła dziesięciolecia na uczeniu się, jak przetrwać w kosmosie. Astronauci mogą wytrzymać miesiące stanu nieważkości, radzić sobie z utratą masy kostnej i mierzyć się z promieniowaniem. Ale jedno fundamentalne pytanie pozostaje w dużej mierze bez odpowiedzi: czy ludzie mogą się rozmnażać poza Ziemią?

W miarę jak agencje kosmiczne planują wieloletnie misje na Marsa, a prywatne firmy dyskutują o stałych osiedlach, biologia reprodukcyjna w mikrograwitacji stała się jednym z najpilniejszych – i najmniej zrozumianych – obszarów medycyny kosmicznej.

Plemniki potrafią pływać, ale się gubią

Na Ziemi grawitacja odgrywa subtelną, ale kluczową rolę w kierowaniu plemników w stronę komórki jajowej. Układ rozrodczy kobiety tworzy złożony labirynt kanałów, a plemniki polegają na kombinacji sygnałów chemicznych, przepływu płynów i wskazówek grawitacyjnych, aby się w nim poruszać.

Badania opublikowane w Communications Biology przez naukowców z Robinson Research Institute Uniwersytetu w Adelaide wykazały, że w warunkach symulowanej mikrograwitacji plemniki zachowały zdolność pływania – ale straciły orientację. Znacznie mniej plemników z powodzeniem poruszało się po kanałach zaprojektowanych w celu naśladowania układu rozrodczego w porównaniu z normalnymi warunkami grawitacyjnymi.

Co ciekawe, hormon progesteron częściowo przywrócił zdolność nawigacji plemników, co sugeruje, że interwencje chemiczne mogą kiedyś zrekompensować brak grawitacji. Jednak efekt był ograniczony, a naukowcy przestrzegają przed założeniem, że istnieje proste rozwiązanie.

Wskaźniki zapłodnienia gwałtownie spadają

Nawet gdy plemniki dotrą do komórki jajowej, mikrograwitacja stwarza dalsze przeszkody. W badaniach na zwierzętach wskaźniki zapłodnienia znacznie spadły w warunkach nieważkości. W przypadku mysich komórek jajowych zaobserwowano 30-procentowy spadek skutecznego zapłodnienia w ciągu czterech godzin, podczas gdy w przypadku świńskich komórek jajowych spadek wyniósł 15 procent. To nie są trywialne liczby – sugerują one, że mikrograwitacja zasadniczo zakłóca molekularny taniec wymagany do połączenia się plemnika i komórki jajowej.

Zarodki się rozwijają – ale nieprawidłowo

Przełomowy eksperyment na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zbadał 720 zamrożonych mysich zarodków, które rozmrożono i hodowano na orbicie. Chociaż niektóre zarodki przeszły do stadium blastocysty – pustej kuli komórek, która zagnieżdża się w macicy – wskaźnik sukcesu był wyraźnie niższy niż na Ziemi. Tylko około 24 procent przeżywających komórek w mikrograwitacji osiągnęło stadium blastocysty, w porównaniu z 31 procentami w warunkach sztucznej grawitacji wytworzonej przez pokładową wirówkę.

Co bardziej niepokojące, 25 procent blastocyst w mikrograwitacji wykazywało nieprawidłowe ułożenie komórek, przy czym komórki przeznaczone do utworzenia płodu pojawiały się w niewłaściwych miejscach. Na Ziemi grawitacja pomaga cięższym komórkom wewnętrznej masy komórkowej osiadać na dnie jamy zarodka, ustalając plan budowy ciała. Bez tej grawitacyjnej kotwicy architektura embrionalna może się nie udać.

Promieniowanie dodaje kolejną warstwę ryzyka

Mikrograwitacja to tylko połowa problemu. Poza ochronną magnetosferą Ziemi astronauci są narażeni na wysokoenergetyczne promieniowanie kosmiczne, które szczególnie silnie atakuje komórki rozrodcze. Pęcherzyki jajnikowe i komórki wytwarzające plemniki należą do tkanek najbardziej wrażliwych na promieniowanie w organizmie.

Modele szacują, że narażenie na promieniowanie podczas typowej misji na Marsa może zmniejszyć rezerwę jajnikową kobiety – jej zapas komórek jajowych na całe życie – o około 50 procent. U mężczyzn promieniowanie zmniejsza liczbę plemników i poziom testosteronu, chociaż męskie komórki rozrodcze mogą częściowo regenerować się z ocalałych komórek macierzystych, co jest opcją niedostępną dla jajników.

Sześciomiesięczny pobyt na ISS naraża astronautów na promieniowanie w dawce 54–108 milisiwertów. Podróż w obie strony na Marsa może dostarczyć rocznie 210–1070 milisiwertów – zbliżając się lub przekraczając progi tymczasowej bezpłodności.

Dlaczego te badania są teraz ważne

Żaden człowiek nigdy nie począł dziecka w kosmosie, a ograniczenia etyczne utrudniają bezpośrednie eksperymenty. Większość obecnych dowodów pochodzi z modeli zwierzęcych i symulacji naziemnych z wykorzystaniem klinostatów – obracających się urządzeń, które uśredniają wektor grawitacji, aby naśladować stan nieważkości.

Ale ramy czasowe się zawężają. Program Artemis NASA ma na celu ustanowienie trwałej obecności na Księżycu, a wiele organizacji opracowuje architekturę tranzytu na Marsa na lata 30. XXI wieku. Jeśli osady mają stać się samowystarczalne, reprodukcja nie może pozostać sprawą drugorzędną.

Naukowcy badają kilka środków zaradczych: sztuczną grawitację poprzez obracające się siedliska, suplementy hormonalne w celu poprawy funkcji gamet i zaawansowane osłony przed promieniowaniem kosmicznym. Niektórzy naukowcy zaproponowali również kriokonserwację komórek jajowych i plemników przed długimi misjami jako polisę ubezpieczeniową na wypadek problemów z reprodukcją.

Nauka jest jeszcze młoda, ale przesłanie jest jasne – dostanie się ludzi w kosmos było pierwszym wielkim wyzwaniem. Zapewnienie im możliwości zakładania tam rodzin może być następnym.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły