Macron przedstawia nową doktrynę nuklearną dla Europy
Prezydent Francji Emmanuel Macron przedstawi w poniedziałek nową francuską doktrynę nuklearną w bazie okrętów podwodnych Île Longue. Przemówienie ma wyjaśnić, w jaki sposób francuska broń jądrowa mogłaby chronić europejskich sojuszników w czasie rosnących wątpliwości co do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.
Historyczne przemówienie z bazy nuklearnej
Prezydent Francji Emmanuel Macron wystąpi w poniedziałek przed kamerami z bazy okrętów podwodnych Île Longue w północno-zachodniej Francji – najważniejszego strategicznie obiektu wojskowego kraju, gdzie kotwiczą cztery okręty podwodne z głowicami jądrowymi. To jego drugie tak ważne przemówienie na temat odstraszania nuklearnego od czasu objęcia urzędu w 2017 roku. Pierwsze miało miejsce w 2020 roku i zawierało propozycję „dialogu strategicznego” z europejskimi partnerami – wówczas spotkało się z letnim odzewem. Od tego czasu świat radykalnie się zmienił: Rosja zaatakowała Ukrainę, a transatlantycka jedność zaczęła się kruszyć.
Europa bez wiarygodnej tarczy nuklearnej?
Przemówienie ma miejsce w czasie, gdy europejskie stolice poważnie wątpią w wiarygodność amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Pod przywództwem Donalda Trumpa administracja waszyngtońska przyjęła coraz bardziej rezerwowy stosunek do NATO – amerykański prezydent wielokrotnie kwestionował zobowiązania dotyczące zbiorowej obrony i domagał się znacznie wyższych składek od europejskich sojuszników. Rasmus Jarlov, przewodniczący duńskiej parlamentarnej komisji obrony, wyraził to wprost: „Gdyby sytuacja naprawdę się zaostrzyła, bardzo wątpię, czy Trump zaryzykowałby amerykańskie miasta, aby chronić europejskie.”
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Rosja w 2024 roku zaktualizowała swoją doktrynę nuklearną i obniżyła deklarowany próg użycia broni jądrowej. Oprócz tego rozbudowują się arsenały Chin i Korei Północnej. Tradycyjna powojenna architektura bezpieczeństwa trzeszczy w szwach, a Europa szuka własnych odpowiedzi.
Co Macron planuje ogłosić
Pałac Elizejski zapowiedział, że przemówienie będzie „ważnym momentem jego kadencji” z „istotnymi przesunięciami i rozwojem”. Macron zasygnalizował zamiar przedstawienia modelu obejmującego „specjalną współpracę, wspólne ćwiczenia i wspólne interesy w zakresie bezpieczeństwa z niektórymi kluczowymi krajami”. Konkretnie może to oznaczać wspólne ćwiczenia wojskowe i mechanizmy konsultacyjne – nie bezpośrednie udostępnianie kodów nuklearnych.
Francja dysponuje mniej niż 300 głowicami jądrowymi i jest jedynym członkiem UE posiadającym zdolności nuklearne. Każdy okręt podwodny klasy Triomphant przenosi 16 międzykontynentalnych pocisków balistycznych M51 z wieloma głowicami. Zespół Macrona jasno podkreśla: decyzja o użyciu broni jądrowej zawsze pozostanie wyłącznie w rękach francuskiego prezydenta.
Berlin, Warszawa i pozostali partnerzy
Zainteresowanie francuskim parasolem nuklearnym jest najbardziej widoczne w Niemczech. Kanclerz Friedrich Merz otwarcie wypowiedział się na temat potencjalnej współpracy nuklearnej – w tym teoretycznej możliwości, że niemieckie myśliwce mogłyby przenosić francuską broń. Polski prezydent Karol Nawrocki z kolei zasugerował, że jeśli Francja nie przedstawi wystarczająco konkretnej propozycji, niektóre kraje mogą rozważać własne zdolności nuklearne.
Analitycy zwracają uwagę na ograniczenia polityczne: Macronowi pozostało do wyborów prezydenckich mniej niż 14 miesięcy, w sondażach prowadzi skrajna prawica, a realizacja europejskiej architektury nuklearnej zależy od gotowości partnerów do długoterminowej współpracy i finansowania wspólnej obrony.
Wpływ na Słowację
Dla Słowacji, członka NATO i UE, inicjatywa Macrona ma bezpośredni wpływ. Ewentualny europejski parasol nuklearny uzupełniałby gwarancje Sojuszu – nie zastępował ich. Pałac Elizejski podkreśla, że francuska oferta „w żadnym wypadku nie konkuruje z NATO”. Kluczowe pytanie pozostaje: czy Europa po poniedziałkowym przemówieniu otrzyma konkretną architekturę bezpieczeństwa, czy tylko kolejny symboliczny sygnał?