USA gromadzą 150 samolotów bojowych w pobliżu Iranu w związku z impasem nuklearnym
Stany Zjednoczone przegrupowały ponad 150 samolotów wojskowych i dwie grupy uderzeniowe lotniskowców na Bliski Wschód w związku z impasem w rozmowach nuklearnych z Iranem, co stanowi największą koncentrację sił w regionie od czasu wojny w Iraku w 2003 roku.
Największa koncentracja wojsk od dekad
Stany Zjednoczone w szybkim tempie przegrupowały ponad 150 samolotów wojskowych do baz w Europie i na Bliskim Wschodzie, gromadząc siły, których nie widziano w regionie od czasu inwazji na Irak w 2003 roku. Rozmieszczenie – które obejmuje myśliwce stealth F-35, myśliwce przewagi powietrznej F-22, samoloty wczesnego ostrzegania E-3 Sentry i dziesiątki powietrznych tankowców – następuje po załamaniu się drugiej rundy negocjacji nuklearnych z Iranem 17 lutego.
Oprócz sił powietrznych Pentagon wysłał do regionu dwie grupy uderzeniowe lotniskowców. USS Abraham Lincoln, stacjonujący około 200 mil od wybrzeży Omanu, znajduje się na Morzu Arabskim od stycznia. USS Gerald R. Ford – największy lotniskowiec na świecie – płynie przez Morze Śródziemne, aby do niego dołączyć. Łącznie czternaście okrętów wojennych operuje obecnie w tym rejonie, wspieranych przez około 10 700 dodatkowych żołnierzy.
Ultimatum Trumpa i dyplomatyczny zegar
Wzrost obecności wojskowej stanowi tło dla eskalacji konfrontacji dyplomatycznej. Prezydent Donald Trump dał Iranowi „maksymalnie 10 do 15 dni” na zgodę na daleko idące ograniczenia w jego programie nuklearnym i arsenale rakiet balistycznych. „W przeciwnym razie staną się złe rzeczy” – ostrzegł Trump. Kolejna runda rozmów amerykańsko-irańskich zaplanowana jest na 26 lutego w Genewie, choć wokół sesji panuje niewielki optymizm.
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi powiedział, że Teheran jest „gotowy na pokój”, nazywając rozwiązanie dyplomatyczne „w zasięgu ręki”. Jednak Iran jednocześnie określił koncentrację wojsk amerykańskich jako „niepotrzebną i niepomocną”, sygnalizując, że podwójna presja samolotów bojowych i negocjacji nadwyręża wszelką pozostałą dobrą wolę.
Cień Operacji Północny Młot
Kontekst jest szczególnie napięty, biorąc pod uwagę niedawną historię. W czerwcu 2025 roku Stany Zjednoczone i Izrael wspólnie uderzyły w irańskie obiekty jądrowe w ramach operacji znanej jako Operacja Północny Młot. Bazy, które obecnie przyjmują najnowszą falę samolotów – w tym instalacje na Azorach i Krecie – miały kluczowe znaczenie dla tej kampanii. Analitycy, którzy przeanalizowali rozmieszczenie, powiedzieli The Washington Post, że obecna skala i skład przewyższają zeszłoroczną koncentrację przed uderzeniem i wydają się zgodne z planowaniem długotrwałej, wielodniowej kampanii powietrznej, a nie pojedynczego precyzyjnego uderzenia.
Ali Vaez z International Crisis Group ostrzegł, że okoliczności uległy znacznemu zmianie: „Administracji Trumpa będzie tym razem bardzo trudno przeprowadzić jednorazowy atak na Iran”. Irański odwet mógłby wciągnąć regionalnych sojuszników i grozić znacznie szerszą konflagracją niż czerwcowe ataki.
Gra o wysoką stawkę
Koncentracja wojsk stanowi jeden z najostrzejszych testów doktryny maksymalnej presji Trumpa. Administracja wydaje się zakładać, że przytłaczający pokaz siły skłoni Teheran do ustępstw, których wielokrotnie odmawiał. Ponieważ rozmowy w Genewie są oddalone o kilka godzin, a machina wojskowa jest już na miejscu, okno dla dyplomacji szybko się zamyka – a konsekwencje jej niepowodzenia mogą na pokolenie zmienić Bliski Wschód.