Wojna w Iranie zawiesza rozmowy pokojowe dotyczące Ukrainy
Planowane negocjacje Ukraina-Rosja-USA w Abu Zabi stoją pod znakiem zapytania po irańskich atakach na ZEA. Zełenski sugeruje, że Turcja lub Szwajcaria mogą być gospodarzami kolejnej rundy, ponieważ dyplomatyczna ścieżka konfliktu napotyka największe dotychczas zakłócenia.
Kalendarz dyplomatyczny wywrócony przez wojnę
Kolejna runda rozmów pokojowych Ukraina-Rosja, prowadzonych przy mediacji USA, zaplanowana na 5–6 marca w Abu Zabi, nagle znalazła się w niebezpieczeństwie – nie z powodu zerwania rozmów między Kijowem a Moskwą, ale dlatego, że Bliski Wschód płonie. Irańskie ataki na Zjednoczone Emiraty Arabskie, przeprowadzone w odwecie za ataki USA i Izraela na Iran, poddały w wątpliwość wybór miejsca spotkania i dodały kolejne komplikacje do i tak już kruchego procesu pokojowego.
„Jeśli pojawią się trudności z Abu Zabi z powodu rakiet i dronów, to myślę, że mamy Turcję, mamy Szwajcarię” – powiedział dziennikarzom 2 marca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Podkreślił jednak, że nikt formalnie nie odwołał spotkania. Kreml powtórzył ostrożną kontynuację, a rzecznik Dmitrij Pieskow powiedział, że wynegocjowane zakończenie konfliktu pozostaje w interesie Moskwy.
Proces budowany powoli, zagrożony rozpadem
Trójstronny format – z udziałem Ukrainy, Rosji i Stanów Zjednoczonych – pojawił się dopiero w tym roku. Pierwsze spotkanie twarzą w twarz odbyło się 23 stycznia w Abu Zabi, a gospodarzem był ZEA w Al Shati Palace. Druga runda na początku lutego przyniosła skromny, ale konkretny rezultat: wymianę 157 żołnierzy po każdej ze stron. Był to rzadki moment porozumienia w skądinąd żmudnym procesie.
Trzecia runda, która odbyła się w Genewie w dniach 17–18 lutego, zakończyła się znacznie mniej optymistycznie. Drugi dzień zakończył się po zaledwie dwóch godzinach, a ukraińscy urzędnicy oskarżyli Rosję o celowe przeciąganie. „Rosja próbuje przeciągać negocjacje, które mogły już osiągnąć końcowy etap” – powiedział wówczas Zełenski. Foreign Policy donosiło, że rozmowy w Genewie zostały „skrócone”, a żadna ze stron nie chciała ustalić terminu kolejnego spotkania przed wyjazdem.
Główny Impas: Ziemia
Każda runda załamywała się na tej samej podstawowej przeszkodzie: terytorium. Rosja domaga się pełnej kontroli nad regionem donieckim w Donbasie we wschodniej Ukrainie – w tym nad około 20% nadal kontrolowanymi przez siły ukraińskie. Ukraina kategorycznie odmówiła. Zełenski, wyznaczając czerwoną linię, powiedział, że jego obywatele „nigdy nie wybaczą” poważnych ustępstw terytorialnych: „Emocjonalnie ludzie nigdy tego nie wybaczą”.
Odrębnym punktem zapalnym jest Zaporoska Elektrownia Jądrowa, największa w Europie, obecnie pod rosyjską okupacją. Kijów nalega na wspólne zarządzanie przez USA i Ukrainę; Putin odrzucił całkowite zrzeczenie się kontroli.
Tymczasem wojna nie wykazuje oznak wstrzymania się na czas dyplomacji. Rosyjskie rakiety zabiły co najmniej pięciu Ukraińców w nocnych atakach 2 marca, nawet gdy wysłannicy USA Steve Witkoff i Jared Kushner kontynuowali rozmowy telefoniczne. Ukraińskie siły uderzyły w tym samym tygodniu w rosyjską infrastrukturę naftową.
Czas ucieka
Waszyngton wyznaczył nieformalny termin do czerwca 2026 roku na osiągnięcie porozumienia – harmonogram, który był już napięty, zanim kryzys irański pokrzyżował logistykę. Ponieważ Abu Zabi potencjalnie wypadło z gry, dyplomaci starają się znaleźć alternatywę: Stambuł i Genewa są głównymi kandydatami, a Austria i Watykan również są brane pod uwagę.
Konflikt w Iranie ujawnił niebezpieczną prawdę o ukraińskim procesie pokojowym: zależy on od stabilnego środowiska międzynarodowego, które już nie istnieje. Wojna wybuchająca w Zatoce Perskiej ma skutki uboczne oddalone o tysiące kilometrów, w sali negocjacyjnej, w której strony ledwo ze sobą rozmawiały. Niezależnie od tego, czy rozmowy odbędą się w Turcji, Szwajcarii, czy nigdzie, przepaść między Kijowem a Moskwą pozostaje tak szeroka jak zawsze.