Technologia

Eurofightery odleciały z Malborka. Koniec misji NATO

Niemcy zakończyły misję NATO Enhanced Air Policing w Polsce, wycofując myśliwce Eurofighter i około 150 żołnierzy z bazy w Malborku. Polska intensyfikuje własne zdolności obronne z rekordowym budżetem na armię.

R
Redakcia
3 min czytania
Udostępnij
Eurofightery odleciały z Malborka. Koniec misji NATO

Koniec niemieckiej misji nad Polską

Niemieckie myśliwce Eurofighter EF-2000 zakończyły swoją misję w Polsce i opuściły 22. Bazę Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Wraz z maszynami do Niemiec powróciło około 150 żołnierzy Bundeswehry — piloci, technicy, specjaliści logistyki, personel ochrony oraz żandarmeria wojskowa.

Misja trwała od 6 grudnia 2025 roku do 24 marca 2026 roku i była prowadzona w ramach programu NATO Enhanced Air Policing — wzmocnionej ochrony przestrzeni powietrznej na wschodniej flance Sojuszu. Niemieccy piloci pełnili dyżury w trybie Quick Reaction Alert, utrzymując stałą gotowość do natychmiastowego startu w przypadku wykrycia niezidentyfikowanych obiektów w polskim niebie.

Podwójna rola w Malborku

Kontyngent niemiecki realizował w Polsce dwa równoległe zadania. Oprócz patrolowania przestrzeni powietrznej, żołnierze Bundeswehry uczestniczyli również w programie NATO Security Assistance and Training for Ukraine (NSATU). Prowadzono także wspólne ćwiczenia z polskimi siłami powietrznymi, co — jak podkreślano — przyczyniło się do zwiększenia interoperacyjności między sojusznikami.

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych podziękowało Bundeswehrze za współpracę, określając niemiecką obecność jako „niezwykle ważny gest współpracy w ramach obrony kolektywnej".

Kto zastąpi Niemców?

Największym znakiem zapytania pozostaje kwestia następcy. Na razie nie wiadomo, które państwo NATO przejmie rotację w Malborku. Wycofanie następuje w newralgicznym momencie — zaledwie kilka dni wcześniej, 18 marca, rosyjski Su-30 naruszył estońską przestrzeń powietrzną i został przechwycony przez włoskie myśliwce. Analitycy wskazują, że tego typu incydenty to celowe testowanie reakcji NATO przez Moskwę, a ich częstotliwość nad Bałtykiem rośnie.

W 2023 roku NATO odnotowało ponad 300 startów alarmowych w odpowiedzi na rosyjską aktywność lotniczą w pobliżu granic Sojuszu. Każda luka w rotacji państw patrolujących wschodnią flankę jest więc postrzegana jako potencjalny sygnał osłabienia.

Polska stawia na własne siły

Wycofanie niemieckiego kontyngentu wpisuje się w szerszy kontekst polskiej strategii obronnej. Premier Donald Tusk ogłosił rok 2026 czasem „polskiego przyspieszenia" w dziedzinie obronności. Planowane wydatki na armię sięgają rekordowych 200 miliardów złotych, co stanowi około 4,8% PKB — jeden z najwyższych wskaźników wśród państw NATO.

Tusk podkreślił wprost: „Polskiej granicy nie obronimy niskim deficytem, tylko nowoczesną polską armią". Wojsko Polskie liczy obecnie 218 tysięcy żołnierzy, a rząd konsekwentnie dąży do zbudowania jednej z najsilniejszych armii w Europie.

Sojusznicza solidarność na próbie

Misja niemieckich Eurofighterów w Malborku była przykładem sojuszniczej solidarności w ramach NATO — rotacyjnego systemu, w którym państwa członkowskie na zmianę chronią przestrzeń powietrzną sojuszników nieposiadających wystarczających własnych zdolności. Choć Polska dysponuje własnymi myśliwcami F-16 i oczekuje na dostawy F-35, obecność sojuszniczych kontyngentów wzmacnia odstraszanie i demonstrację jedności.

Pytanie, jak szybko pojawi się kolejna rotacja w Malborku, pozostaje otwarte — i w obecnej sytuacji geopolitycznej brzmi coraz bardziej nagląco.

Powiązane artykuły