Nauka

Inwazyjne gatunki – jak się rozprzestrzeniają i dlaczego tak trudno je powstrzymać

Gatunki inwazyjne kosztują globalną gospodarkę ponad 423 miliardy dolarów rocznie i są przyczyną 60% odnotowanych wymierań. Oto jak się pojawiają, dlaczego dobrze się rozwijają i co utrudnia ich kontrolę.

R
Redakcia
4 min czytania
Udostępnij
Inwazyjne gatunki – jak się rozprzestrzeniają i dlaczego tak trudno je powstrzymać

Globalne zagrożenie ukryte na widoku

Grzyb uprawiany dla wykwintnych kuchni ucieka na wolność i kolonizuje lasy w 25 stanach USA. Wypuszczony na Florydzie pyton rozmnaża się, tworząc populację liczącą setki tysięcy osobników. Pąkla przyczepia się do kadłuba statku towarowego i przekształca cały ekosystem przybrzeżny. To nie są dziwne wypadki – to przewidywalne konsekwencje działania gatunków inwazyjnych.

Gatunki inwazyjne – organizmy wprowadzone do środowisk, w których nie ewoluowały – kosztują obecnie globalną gospodarkę co najmniej 423 miliardy dolarów rocznie, zgodnie z przełomową oceną przeprowadzoną przez 86 naukowców z 49 krajów, opublikowaną przez Międzyrządową Platformę Naukowo-Polityczną ds. Różnorodności Biologicznej i Usług Ekosystemowych (IPBES). Koszty te podwajały się co dekadę od 1970 roku, a biologiczne żniwo jest jeszcze bardziej ponure: gatunki inwazyjne odgrywają kluczową rolę w 60% odnotowanych wymierań roślin i zwierząt.

Jak się pojawiają: Szlaki inwazji

Prawie każdy gatunek inwazyjny zawdzięcza swój nowy adres działalności człowieka. Naukowcy klasyfikują szlaki wprowadzania do dwóch szerokich kategorii: celowe i nieumyślne.

Celowe wprowadzenia obejmują globalny handel zwierzętami domowymi, roślinami ozdobnymi i rolnictwem. Sam handel egzotycznymi zwierzętami domowymi odpowiada za ponad połowę wszystkich wprowadzeń inwazyjnych kręgowców. Na przykład boczniak ostrygowaty został celowo sprowadzony do Ameryki Północnej około 2000 roku ze względu na wysoką wydajność uprawy – tylko po to, by uciec do lasów, gdzie obecnie zmniejsza o połowę różnorodność grzybów na skolonizowanych drzewach.

Wśród nieumyślnych szlaków dominuje globalna żegluga. Organizmy przyczepiają się do kadłubów statków lub podróżują w wodach balastowych – wodzie morskiej pobieranej przez statki dla stabilności i wypuszczanej w porcie. Kontenery transportowe, luki ładunkowe samolotów, a nawet szczątki morskie dryfujące po oceanach służą jako dodatkowe wektory. W Stanach Zjednoczonych sprawdza się tylko około 2% ładunków przywożonych pod kątem obecności gatunków obcych.

Dlaczego dobrze się rozwijają: Ekologia inwazji

Przybycie do nowego siedliska to tylko pierwszy krok. Rozwój w nim wymaga przewag ekologicznych, a gatunki inwazyjne zazwyczaj mają ich kilka.

Najszerzej badanym mechanizmem jest hipoteza uwolnienia od wrogów. W swoim rodzimym zasięgu gatunki są kontrolowane przez współewoluujących drapieżników, pasożyty i patogeny. W nowym środowisku te naturalne mechanizmy kontrolne są nieobecne, co pozwala najeźdźcy przekierować energię z obrony na szybki wzrost i rozmnażanie.

Rośliny inwazyjne często wykazują szybsze tempo wzrostu, większą biomasę i wcześniejsze rozmnażanie niż rodzimi konkurenci. Mogą zmonopolizować światło słoneczne, wodę i składniki odżywcze w glebie, zanim rodzime gatunki zdążą zareagować. Zakłócenia środowiskowe – wycinka drzew, budowa, pożary – przyspieszają ten proces, tworząc otwarte nisze, które szybko kolonizują szybko rosnące gatunki inwazyjne.

Zmiany klimatyczne pogłębiają problem. Wyższe temperatury rozszerzają obszar występowania wielu gatunków inwazyjnych, umożliwiając im wnikanie do regionów, które wcześniej były zbyt zimne.

Dlaczego kontrola jest tak trudna

Zarządzanie gatunkami inwazyjnymi dzieli się na cztery kategorie: mechaniczne (cięcie, koszenie, budowanie barier), chemiczne (herbicydy i pestycydy), biologiczne (wprowadzanie naturalnych wrogów) i kulturowe (zmiana praktyk użytkowania gruntów). Każda z nich ma istotne ograniczenia.

Usuwanie mechaniczne jest pracochłonne i często wymaga ciągłego wysiłku przez lata. Zabiegi chemiczne grożą uszkodzeniem gatunków niebędących celem. Kontrola biologiczna – wypuszczenie drapieżnika lub patogenu z rodzimego zasięgu najeźdźcy – może działać spektakularnie, ale niesie ze sobą ryzyko, że sam czynnik kontrolny stanie się inwazyjny.

Ekonomia jest brutalna. W samych Stanach Zjednoczonych gatunki inwazyjne powodują szacunkowe straty roczne w wysokości 120 miliardów dolarów, dotykając ponad 40 milionów hektarów. W całej Ameryce Północnej skumulowane koszty w latach 1960–2017 przekroczyły 1,26 biliona dolarów, wzrastając z 2 miliardów dolarów rocznie w latach 60. do ponad 26 miliardów dolarów rocznie w latach 2010.

Zapobieganie pozostaje znacznie tańsze niż kontrola. Programy wczesnego wykrywania i szybkiego reagowania (EDRR) są najbardziej opłacalną strategią, ale wymagają stałego finansowania, koordynacji międzynarodowej i świadomości społecznej – zasobów, które pozostają chronicznie niewystarczające.

Problem, który tylko narasta

Około 3500 gatunków inwazyjnych powoduje udokumentowane szkody na całym świecie, a liczba ta rośnie wraz z intensyfikacją handlu światowego i przesuwaniem się stref klimatycznych. Około trzech czwartych szkód występuje na lądzie, szczególnie w lasach i na obszarach rolniczych. Przy niskich wskaźnikach kontroli i mnożących się szlakach wprowadzania, ekolodzy ostrzegają, że okno możliwości zapobiegania się zawęża. Najskuteczniejszą bronią przeciwko gatunkom inwazyjnym pozostaje najprostsza: powstrzymanie ich, zanim dotrą.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły