Nauka

Jak działa wydobycie na dnie oceanu – i dlaczego naukowcy się martwią

Wydobycie na dnie oceanu koncentruje się na konkrecjach mineralnych wielkości ziemniaka, bogatych w kobalt, nikiel i mangan. Podczas gdy regulatorzy debatują nad dopuszczeniem komercyjnej eksploatacji, naukowcy ostrzegają, że ekosystemy zniszczone przez wydobycie mogą potrzebować dziesięcioleci lub więcej, aby się zregenerować.

R
Redakcia
4 min czytania
Udostępnij
Jak działa wydobycie na dnie oceanu – i dlaczego naukowcy się martwią

Biliony konkrecji mineralnych na dnie oceanu

Rozrzucone po równinach abysalnych oceanów świata, na głębokości od 4000 do 6000 metrów, leżą biliony skał wielkości ziemniaka, zwanych konkrecjami polimetalicznymi. Te ciemne, grudkowate formacje są bogate w mangan, nikiel, kobalt, miedź i pierwiastki ziem rzadkich – metale niezbędne do produkcji baterii, elektroniki i transformacji energetycznej w kierunku zielonej energii. Konkrecje rosną w tempie niemal geologicznym, gromadząc zaledwie kilka milimetrów na milion lat.

Największe znane złoże znajduje się w Strefie Clarion-Clipperton (CCZ), rozciągającej się na 4,5 miliona kilometrów kwadratowych powierzchni Oceanu Spokojnego między Hawajami a Meksykiem. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na zasoby mineralne na lądzie, CCZ stała się centralnym punktem globalnej debaty: czy ludzkość powinna wydobywać surowce z głębin morskich?

Jak miałoby wyglądać wydobycie

Żadna komercyjna operacja wydobywcza na dnie oceanu jeszcze się nie rozpoczęła, ale proponowana technologia obejmuje trzyetapowy proces. Po pierwsze, pojazdy zbierające wielkości ciągnika poruszają się po dnie morskim, odkurzając konkrecje wraz z górną warstwą osadów. Materiał jest następnie pompowany przez rurę wznoszącą – czasami o długości kilku kilometrów – do statku wsparcia na powierzchni. Na pokładzie konkrecje są oddzielane od osadów, a odpadowy szlam jest rurociągiem odprowadzany z powrotem na dno i wypuszczany do słupa wody.

Zwolennicy, w tym firmy takie jak The Metals Company, argumentują, że wydobycie konkrecji ma mniejszy wpływ na środowisko lądowe niż wydobycie na lądzie, nie generuje toksycznych osadników i mogłoby dostarczyć krytyczne minerały bez wylesiania lub przesiedlania społeczności.

Co żyje tam, gdzie górnicy chcą kopać

CCZ jest daleka od bez życia. Naukowcy skatalogowali tam ponad 400 gatunków, a badacze z Muzeum Historii Naturalnej w Londynie szacują, że od 88 do 92 procent gatunków w tej strefie pozostaje nieopisanych. W marcu 2026 roku zespół ogłosił odkrycie 24 nowych gatunków obunogów w CCZ, w tym zupełnie nowej nadrodziny – rzadkie znalezisko, które podkreśla, jak mało wiemy o życiu w tym regionie.

Same konkrecje to nie tylko skały. Stanowią one jedyne twarde podłoże na skądinąd miękkim, mulistym dnie morskim, zapewniając punkty zaczepienia dla gąbek, koralowców i innych organizmów osiadłych. Badanie z 2021 roku opublikowane w Scientific Reports wykazało, że usuwanie konkrecji zakłóca lokalne sieci pokarmowe daleko poza organizmami bezpośrednio do nich przyczepionymi.

Szkody, które trwają dziesiątki lat

Przełomowe badanie z 2025 roku opublikowane w Nature przeanalizowało miejsce w CCZ, gdzie w latach 70. działała testowa maszyna wydobywcza. Czterdzieści cztery lata później ślady po maszynie wydobywczej o szerokości ośmiu metrów były nadal wyraźnie widoczne, a dno morskie pozostało pozbawione konkrecji. Niektóre organizmy mobilne – żyjące w osadach robaki i odżywiające się osadami – ponownie skolonizowały ślady do poziomu zbliżonego do normalnego. Jednak fauna osiadła, która polega na konkrecjach jako siedlisku, nie odzyskała się, a ogólny skład społeczności pozostał zmieniony.

Główni autorzy badania doszli do wniosku, że wpływ wydobycia w oceanie abysalnym utrzymuje się przez co najmniej dziesięciolecia, a społeczności na obszarach bezpośrednio zaburzonych pozostają zasadniczo zmienione. Ponieważ konkrecje odrastają miliony lat, utrata siedlisk jest w efekcie trwała w jakiejkolwiek ludzkiej skali czasowej.

Kto decyduje – i kiedy

Ponieważ CCZ leży na wodach międzynarodowych, wydobycie tam podlega jurysdykcji Międzynarodowego Organu Dna Morskiego (ISA), organu Organizacji Narodów Zjednoczonych z siedzibą na Jamajce. ISA wydała 31 kontraktów na poszukiwania obejmujących ponad 1,5 miliona kilometrów kwadratowych dna morskiego, ale żaden z nich nie zezwala jeszcze na komercyjną eksploatację.

ISA od lat opracowuje ramy regulacyjne – znane jako Kodeks Górniczy. Negocjacje w sprawie projektu przepisów dotyczących eksploatacji trwały do lipca 2025 roku bez osiągnięcia konsensusu, a dyskusje mają zostać wznowione w 2026 roku. Tymczasem ponad 30 krajów wezwało do moratorium lub ostrożnej przerwy w wydobyciu na dnie oceanu, powołując się na skalę niepewności naukowej.

Kluczowe napięcie

Wydobycie na dnie oceanu znajduje się na przecięciu dwóch pilnych priorytetów. Świat potrzebuje ogromnych ilości kobaltu, niklu i manganu do budowy baterii do pojazdów elektrycznych i magazynowania energii w sieci. Jednak wydobywanie tych metali ze słabo poznanego ekosystemu grozi spowodowaniem nieodwracalnych szkód w jednych z najstarszych i najmniej zbadanych siedlisk na Ziemi. Sposób, w jaki regulatorzy rozwiążą to napięcie, ukształtuje zarówno dno oceanu, jak i transformację energetyczną na całe pokolenia.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły