Ekonomia

Kolumbia: Najkrwawsza kampania wyborcza od dekad

Co najmniej 61 zamordowanych liderów politycznych, pierwszy zabity kandydat na prezydenta od trzech dekad i jedna trzecia terytorium bez możliwości prowadzenia kampanii: Kolumbia staje w obliczu wyborów w 2026 roku w atmosferze fali przemocy związanej z fiaskiem 'Totalnego Pokoju' Petro i rekordową produkcją kokainy.

R
Redakcia
Share
Kolumbia: Najkrwawsza kampania wyborcza od dekad

Kampania skąpana we krwi

Kolumbia przystępuje do wyborów parlamentarnych 8 marca i prezydenckich 31 maja 2026 roku pogrążona w najbrutalniejszej kampanii wyborczej od dziesięcioleci. Według Misji Obserwacji Wyborów (MOE), od początku kampanii zamordowano co najmniej 61 liderów politycznych, a 81 gmin znajduje się w „ekstremalnym zagrożeniu”, o 65% więcej niż w wyborach w 2022 roku. Widmo narkoterroryzmu lat osiemdziesiątych ponownie zawisło nad kolumbijskimi urnami.

Pierwszy zamordowany kandydat na prezydenta od 30 lat

Najbardziej symbolicznym przypadkiem było zabójstwo senatora i aspiranta na prezydenta, Miguela Uribe Turbaya, zastrzelonego w Bogocie. To pierwsze zabójstwo kandydata na prezydenta od ponad trzech dekad. Ale przemoc na tym się nie skończyła: w departamencie Arauca uzbrojeni mężczyźni wystrzelili ponad 400 kul w pojazdy senatora Jairo Castellanos, zabijając dwóch ochroniarzy. W Cauca senator Aída Quilcué została na krótko porwana, a kandydat na prezydenta Abelardo de la Espriella otrzymał od ELN oświadczenie, że stał się celem wojskowym.

MOE ostrzega, że grupy zbrojne działają w ponad 600 gminach, co oznacza, że około połowa kraju stoi w obliczu jakiegoś rodzaju presji zbrojnej na rywalizację wyborczą. Kandydaci opisują „niewidzialne granice”, których nie mogą przekraczać; grupy przestępcze dyktują, jakie tematy można poruszać w kampanii i na kogo powinni głosować obywatele na obszarach wiejskich.

Dziedzictwo 'Totalnego Pokoju'

Krytycy bezpośrednio obwiniają prezydenta Gustavo Petro i jego politykę „Totalnego Pokoju”. Strategia negocjacyjna, zamiast zmniejszyć zagrożenie zbrojne, dała grupom czas i przestrzeń na reorganizację i ekspansję. Fundacja Ideas para la Paz (FIP) udokumentowała wzrost o 23,5% w ciągu jednego roku liczebności nielegalnych grup zbrojnych, które liczą już ponad 27 000 bojowników. Starcia zbrojne wzrosły o 34%, ataki na ludność cywilną o 58%, a przesiedlenia wzrosły o 85% w 2025 roku, a kryzys w Catatumbo spowodował przesiedlenie 92 000 osób.

Równolegle uprawa koki osiągnęła 253 000 hektarów, a produkcja kokainy osiągnęła 3001 ton w 2024 roku, o 13% więcej niż w roku poprzednim. Kolumbia wytwarza obecnie 70% kokainy konsumowanej na świecie. W związku z tymi danymi Stany Zjednoczone zdyskwalifikowały kraj za „oczywiste niedotrzymywanie” zobowiązań antynarkotykowych. Clan del Golfo zerwał negocjacje pokojowe w lutym po spotkaniu Petro z prezydentem Trumpem, oskarżając rząd o złą wolę.

Demokracja w szachu

W najbardziej dotkniętych regionach – Cauca, Arauca, Caquetá i na wybrzeżu Pacyfiku – dysydenci z FARC pod wodzą Ivána Mordisco i ELN nie tylko uniemożliwiają prowadzenie kampanii, ale także zagrażają samemu aktowi głosowania. Grupy zbrojne wprowadzają godziny policyjne, zakazują ruchu pojazdów i zmuszają całe społeczności do pozostawania w domach podczas dni wyborczych. „Okres po konflikcie okazuje się bardziej brutalny niż sam konflikt” – zauważają osoby pracujące w terenie.

Stawką w tych wyborach jest coś więcej niż to, kto będzie rządził Kolumbią: to sama możliwość przeprowadzenia wolnych wyborów w kraju, w którym proszenie o głos może kosztować życie.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły