Nauka

Macron rozszerza parasol nuklearny na europejskich sojuszników

Prezydent Francji Emmanuel Macron wygłosił przełomowe przemówienie w bazie okrętów podwodnych Île Longue 2 marca, oferując europejskim partnerom nowe formy współpracy nuklearnej w obliczu pogłębiających się wątpliwości co do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa za prezydentury Trumpa i rosnących zagrożeń ze strony Rosji.

R
Redakcia
Share
Macron rozszerza parasol nuklearny na europejskich sojuszników

Historyczne przemówienie z serca francuskiego arsenału

Stojąc w bazie okrętów podwodnych Île Longue w pobliżu Brestu – ufortyfikowanym centrum nerwowym francuskiego odstraszania nuklearnego – prezydent Emmanuel Macron wygłosił w poniedziałek jedno z najważniejszych przemówień dotyczących bezpieczeństwa w czasie swojej prezydentury. To przełomowe przemówienie nakreśliło, w jaki sposób francuski arsenał nuklearny mógłby rozszerzyć swój zasięg ochronny na całą Europę, w miarę jak rosną wątpliwości co do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa za prezydentury Donalda Trumpa.

Podwójna presja Trumpa i Rosji

Przemówienie to nastąpiło w momencie ostrego niepokoju dla europejskich planistów obrony. Trwająca wojna Rosji w Ukrainie zaostrzyła obawy przed szerszą agresją, a moskiewska rewizja z 2024 roku, obniżająca próg odwetu nuklearnego, pogłębiła alarm w stolicach państw sojuszniczych. Tymczasem nieregularne podejście administracji Trumpa do NATO – w tym wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy i pytania o wymianę informacji wywiadowczych – skłoniło sojuszników do ponownej oceny swojej architektury bezpieczeństwa.

Przewodniczący Komisji Obrony Parlamentu Danii, Rasmus Jarlov, uchwycił rosnący niepokój: „Gdyby sytuacja stała się naprawdę poważna, bardzo wątpię, czy Trump zaryzykowałby amerykańskie miasta, aby chronić europejskie miasta”. Sam Macron był szczery: „Rosja stała się zagrożeniem dla Francji i Europy. Patrzenie i nicnierobienie byłoby szaleństwem”.

Co oferuje Paryż

Francja posiada mniej niż 300 głowic nuklearnych w ramach doktryny „ścisłej wystarczalności” – jedyny niezależny arsenał nuklearny w UE. Cztery okręty podwodne z bronią nuklearną w Île Longue przenoszą po 16 międzykontynentalnych pocisków balistycznych M51, co daje Francji zdolność do zadania, jak to opisuje jej doktryna, „absolutnie niedopuszczalnych szkód” każdemu agresorowi.

Macron zaproponował warstwowe ramy współpracy, skupione na trzech elementach: dwustronnych umowach o współpracy z kluczowymi partnerami europejskimi, wspólnych ćwiczeniach wojskowych – w tym potencjalnym włączeniu sił sojuszniczych do tajnych francuskich symulacji uderzeń nuklearnych „Poker” – oraz formalnie sformułowanych wspólnych interesach bezpieczeństwa. Podniesiono również możliwość rozmieszczenia myśliwców Rafale z bronią nuklearną w krajach partnerskich jako jeden z rozważanych scenariuszy.

Za główne cele tych ewoluujących ram uważa się Niemcy i Polskę. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz odbył już „poufne” rozmowy z Macronem na ten temat i publicznie przedstawił pomysł, aby samoloty niemieckich sił powietrznych przenosiły francuską broń nuklearną – co stanowi znaczący skok koncepcyjny w europejskim podziale obciążeń nuklearnych.

Jedna twarda czerwona linia

Pomimo rozległej wizji, Macron był jednoznaczny w jednej kwestii: decyzja o użyciu broni nuklearnej pozostaje wyłącznie w gestii prezydenta Francji. Nie będzie wspólnej struktury dowodzenia, wspólnego mechanizmu kontroli ani oczekiwania, że sojusznicy będą finansowo wspierać francuski program nuklearny. Odzwierciedla to zarówno głęboką francuską tradycję strategicznej autonomii, jak i praktyczną niemożność przekazania władzy nuklearnej jakiemukolwiek międzynarodowemu organowi.

Macron podkreślił również, że inicjatywa ta uzupełnia, a nie konkuruje z NATO. „W żaden sposób nie konkuruje to z NATO” – oświadczyło jego biuro, starając się uspokoić Waszyngton i innych sojuszników obawiających się jakiegokolwiek europejskiego oddzielenia od amerykańskiego parasola.

Opierając się na dawno zignorowanej propozycji z 2020 roku

Poniedziałkowe przemówienie opiera się bezpośrednio na w dużej mierze przeoczonym przemówieniu z 2020 roku, w którym Macron po raz pierwszy zaproponował „dialog strategiczny” z europejskimi partnerami na temat roli francuskiego odstraszania w bezpieczeństwie kontynentalnym. Oferta ta spotkała się wówczas z uprzejmym, ale ograniczonym zainteresowaniem. Sześć lat później, gdy Rosja walczy w Ukrainie, a Trump wrócił do Białego Domu, europejski apetyt na tę rozmowę całkowicie się zmienił.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z zadowoleniem przyjął stanowisko Macrona: „Jestem wdzięczny za jego jasną wizję i nasze wspólne wysiłki na rzecz osiągnięcia pokoju”. Ekspertka ds. odstraszania nuklearnego Héloïse Fayet zauważyła, że „istnieją wysokie oczekiwania ze strony sojuszników, partnerów – a być może także przeciwników – co do tego, jak może ewoluować francuska doktryna nuklearna”.

Pozostaje niepewne, czy propozycje te przełożą się na wiążące ustalenia operacyjne. Ale wybierając Île Longue – na pokładzie tych samych okrętów podwodnych, które przenoszą francuski środek odstraszający – jako swoją scenę, Macron wysłał jednoznaczny sygnał: Francja jest gotowa zakotwiczyć europejskie bezpieczeństwo w sposób, w jaki nigdy wcześniej tego nie robiła.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły