Ekonomia

Rozmowy nuklearne Iran-USA w Genewie utknęły w martwym punkcie w kwestii wzbogacania uranu

Trzecia runda napiętych negocjacji nuklearnych między USA a Iranem w Genewie ujawniła przepaść nie do pokonania w kwestii wzbogacania uranu. Waszyngton domaga się trwałego wstrzymania tego procesu, a Teheran obstaje przy swoim suwerennym prawie do wzbogacania – w tle narasta presja militarna z obu stron.

R
Redakcia
Share
Rozmowy nuklearne Iran-USA w Genewie utknęły w martwym punkcie w kwestii wzbogacania uranu

Dyplomacja w cieniu wojny

Amerykańscy i irańscy negocjatorzy spotkali się w środę w Genewie na trzeciej rundzie pośrednich rozmów nuklearnych. Obie strony wyrażały ostrożny optymizm, pozostając jednak daleko od siebie w kluczowej kwestii: prawa Iranu do wzbogacania uranu. Rozmowy, prowadzone przy mediacji Omanu i z udziałem amerykańskiego wysłannika Steve'a Witkoffa oraz irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego, odbyły się w czasie, gdy siły zbrojne USA kontynuowały koncentrację na Bliskim Wschodzie, a prezydent Trump wyznaczył termin zawarcia porozumienia.

Sedno sporu: Wzbogacanie

Podstawowa różnica zdań wykrystalizowała się wokół wzbogacania uranu. Administracja Trumpa naciska na stały, bezterminowy zakaz irańskiego wzbogacania – żądanie, które wysłannik Witkoff powtórzył publicznie w tym tygodniu, mówiąc, że każda umowa musi „trwać wiecznie”. Iran odrzucił to kategorycznie, a Araghchi stwierdził, że Teheran ma „pełne prawo do korzystania z pokojowej energii jądrowej, w tym wzbogacania” na mocy Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

W godnym uwagi dyplomatycznym zwrocie akcji, Araghchi powiedział dziennikarzom po rozmowach, że USA w rzeczywistości formalnie nie zażądały zerowego wzbogacania w sali negocjacyjnej – co przeczy publicznym oświadczeniom Witkoffa i sugeruje rozbieżność między publicznym stanowiskiem Waszyngtonu a jego prywatną pozycją negocjacyjną. Iran wcześniej oferował jedynie zawieszenie działalności związanej ze wzbogacaniem na okres od trzech do pięciu lat, co jest dalekie od trwałego wstrzymania, którego domagają się Stany Zjednoczone.

Mieszane sygnały ze stolic obu państw

Pomimo zasadniczej różnicy zdań, obie strony złożyły ostrożne oświadczenia o postępach. Araghchi powiedział, że porozumienie jest „w zasięgu ręki”, jeśli dyplomacja będzie traktowana priorytetowo, podczas gdy amerykański urzędnik potwierdził, że „dokonano postępów, ale jest jeszcze wiele szczegółów do omówienia”. Wcześniejsze rundy, które odbyły się 6 i 17 lutego, doprowadziły do ustalenia, jak to określili urzędnicy, „zasad przewodnich” – cienkiego, ale realnego fundamentu dla kontynuacji rozmów.

Trump, przemawiając publicznie przed sesją w Genewie, przyjął konfrontacyjny ton, twierdząc, że Iran „chce porozumienia bardziej niż USA” i dając Teheranowi okno czasowe wynoszące około 10 do 15 dni na przedstawienie sensownej propozycji. Wiceprezydent JD Vance wzmocnił presję, mówiąc w Fox News, że Iran powinien traktować groźby Waszyngtonu dotyczące działań militarnych „poważnie”.

Napięcie militarne w tle rozmów

Wysiłki dyplomatyczne toczą się pod niezwykłą presją militarną. USA rozmieściły ponad 150 samolotów bojowych w bazach w Europie i na Bliskim Wschodzie od czasu, gdy poprzednia runda rozmów załamała się 17 lutego. Druga grupa uderzeniowa lotniskowców, której trzon stanowi USS Gerald Ford, płynie w kierunku regionu. Trump otwarcie zasugerował, że bombowce strategiczne B-2 mogłyby zostać użyte do uderzenia w irańskie obiekty jądrowe, jeśli negocjacje się załamią.

Iran nie pozostał bierny. Gwardia Rewolucyjna przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w pobliżu Cieśniny Ormuz, tymczasowo zamykając fragmenty szlaku wodnego, przez który przepływa około jednej piątej światowej ropy naftowej – co stanowiło dobitne przypomnienie o wpływach Teheranu. Najwyższy przywódca Iranu ostrzegł Trumpa przed błędnymi kalkulacjami.

Co dalej

Irańscy negocjatorzy zasygnalizowali, że wrócą ze szczegółową pisemną propozycją, która odniesie się do pozostałych rozbieżności. Czwarta runda rozmów wydaje się prawdopodobna przed upływem narzuconego przez Trumpa terminu. Stawka jest ogromna: udane porozumienie mogłoby zapobiec potencjalnie katastrofalnej konfrontacji militarnej; niepowodzenie mogłoby popchnąć region w kierunku najgroźniejszego kryzysu od dziesięcioleci. Rynki ropy naftowej gwałtownie reagowały na każdy rozwój sytuacji, co odzwierciedla, jak wiele światowa gospodarka zawdzięcza wynikowi tych sesji w Genewie.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły