ONZ popiera rezolucję pokojową w sprawie Ukrainy, USA wstrzymują się od głosu
W czwartą rocznicę pełnoskalowej inwazji Rosji Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję wzywającą do natychmiastowego zawieszenia broni w Ukrainie. Uwagę zwraca fakt, że Stany Zjednoczone – historycznie kluczowy sojusznik – wstrzymały się od głosu.
Historyczne głosowanie w czwartą rocznicę wojny w Ukrainie
24 lutego 2026 roku – dokładnie cztery lata po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę – Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło rezolucję zatytułowaną „Poparcie dla trwałego pokoju w Ukrainie”. Tekst został przyjęty w głosowaniu 107 głosami za, 12 przeciw i 51 wstrzymującymi się, spośród 193 państw członkowskich. Chociaż rezolucja nie ma mocy prawnie wiążącej, symbolika głosowania – i to, kto się wstrzymał – wywołała wstrząs w międzynarodowej dyplomacji.
Czego domaga się rezolucja
Rezolucja, opracowana przez Ukrainę i koalicję państw europejskich, wzywa do „natychmiastowego, pełnego i bezwarunkowego zawieszenia broni” między Rosją a Ukrainą. Potwierdza suwerenność, niepodległość i integralność terytorialną Ukrainy w jej granicach uznanych przez społeczność międzynarodową oraz domaga się uwolnienia wszystkich bezprawnie przetrzymywanych cywilów, w tym przymusowo przesiedlonych dzieci.
Stany Zjednoczone wycofują się
Najbardziej uderzającym wydarzeniem była decyzja Waszyngtonu o wstrzymaniu się od głosu – nie w kwestii proceduralnej, ale w sprawie poparcia zasady, której bronił od lat: prawa Ukrainy do jej granic uznanych przez społeczność międzynarodową. Za administracji Trumpa zastępczyni ambasadora USA, Tammy Bruce, argumentowała, że język rezolucji dotyczący integralności terytorialnej może „odwracać uwagę od trwających negocjacji, zamiast wspierać pełen zakres możliwości dyplomatycznych”.
Przed ostatecznym głosowaniem Waszyngton próbował usunąć kluczowe klauzule dotyczące suwerenności z tekstu, wnioskując o oddzielne głosowanie nad dwoma konkretnymi paragrafami. Wniosek ten upadł zdecydowanie: poparło go tylko 11 krajów, przeciw było 69, a 62 wstrzymały się od głosu. Rezolucja została następnie przyjęta w całości, łącznie z językiem dotyczącym suwerenności.
„Uważamy, że jesteśmy bliżej porozumienia niż w jakimkolwiek momencie od początku tej wojny” – powiedziała Bruce na zgromadzeniu, przedstawiając wstrzymanie się Waszyngtonu od głosu jako dyplomatyczny pragmatyzm, a nie porzucenie sojusznika.
Rosja, Chiny i rozdrobniona globalna reakcja
Rosja i jej najbliżsi partnerzy – Białoruś, Korea Północna, Iran, Kuba, Nikaragua i sześć państw afrykańskich (Burkina Faso, Burundi, Erytrea, Mali, Sudan i Niger) – głosowały przeciwko rezolucji. Chiny, Brazylia, Indie, Turcja i Węgry znalazły się wśród 51 państw, które wstrzymały się od głosu, co uwypukla głębokie podziały co do tego, jak wojna powinna się zakończyć i na czyich warunkach.
Rosja odrzuciła rezolucję jako niepomocną, wzywając do „cichej powściągliwości” w związku z tym, co Moskwa określiła jako aktywne zakulisowe rozmowy pokojowe. Chiny podobnie wezwały do zajęcia się „przyczynami źródłowymi” i budowania szerszego konsensusu, zamiast naciskać na symboliczne głosowanie.
Ostrzeżenie Ukrainy i determinacja Europy
Delegacja ukraińska ostro zareagowała, nalegając, że Moskwa nie wykazała „prawdziwej woli zaprzestania agresji”. Państwa europejskie mocno poparły tekst: minister spraw zagranicznych Czech bezpośrednio rzucił wyzwanie Rosji – „Czy ta wojna rzeczywiście prowadzi do większego bezpieczeństwa dla waszego kraju?” – podczas gdy blok UE w większości głosował za.
Przy poparciu 107 krajów rezolucja stanowi szeroki wyraz międzynarodowego poparcia dla warunków pokojowych Ukrainy. Jednak wstrzymanie się od głosu Stanów Zjednoczonych – niegdyś najgłośniejszego orędownika suwerenności Ukrainy w ONZ – oznacza niezaprzeczalną i historyczną zmianę w krajobrazie geopolitycznym otaczającym wojnę.