Polska rozmawia z Francją o nuklearnym odstraszaniu
Premier Donald Tusk potwierdził, że Polska przystąpiła do rozmów z Francją o zaawansowanym odstraszaniu nuklearnym. Osiem europejskich krajów uczestniczy w inicjatywie Macrona, choć Paryż zachowuje wyłączną kontrolę nad decyzjami atomowymi.
Macron ogłasza rozszerzony parasol atomowy dla Europy
Premier Donald Tusk ogłosił 2 marca, że Polska przystąpiła do rozmów z Francją i grupą najbliższych sojuszników europejskich w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Ogłoszenie zbiegło się z podobną deklaracją kanclerza Niemiec Friedricha Merza — co Tusk skomentował na platformie X lakonicznie: „Co za zwrot wydarzeń."
Osiem państw pod francuskim parasolem
Inicjatywę ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron: osiem europejskich krajów — Polska, Wielka Brytania, Niemcy, Holandia, Belgia, Grecja, Szwecja i Dania — zostało zaproszonych do udziału w rozszerzonym programie odstraszania. Według Notes From Poland, współpraca ma objąć udział sił sojuszniczych w ćwiczeniach nuklearnych oraz możliwość okresowego rozmieszczenia elementów francuskich sił strategicznych na terytoriach partnerów.
Macron zapowiedział jednocześnie zwiększenie liczby głowic jądrowych i zaprzestanie publicznego ujawniania rozmiarów arsenału — szacowanego obecnie na około 290 głowic. Zastrzegł jednak wyraźnie: decyzja o ewentualnym użyciu broni nuklearnej pozostaje wyłącznie w rękach prezydenta Francji.
Polska — lider wydatków obronnych NATO
Tusk napisał na platformie X: „Zbroimy się z przyjaciółmi, żeby wrogowie nigdy nie odważyli się nas zaatakować." Polska przeznacza w 2026 roku rekordowe pięć procent PKB na obronność — więcej niż jakikolwiek inny kraj Sojuszu — co czyni Warszawę wiarygodnym i poważnym partnerem w debacie o bezpieczeństwie kontynentu.
Niecałą godzinę wcześniej kanclerz Merz wspomniał o możliwości współpracy jądrowej z Francją dla Niemiec. Zbieżność obu ogłoszeń zelektryzowała europejską opinię publiczną i pokazała, że dyskusja o europejskim odstraszaniu nuklearnym nabrała tempa w obliczu rosnących wątpliwości co do zaangażowania Waszyngtonu w obronę kontynentu.
Własna broń atomowa? Tusk nie wyklucza
W rozmowie z Bloomberg Tusk nie wykluczył, że Polska dąży w dłuższej perspektywie do własnych zdolności nuklearnych. Od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku polscy politycy coraz głośniej dyskutują o potrzebie posiadania atomowej gwarancji bezpieczeństwa. Sondaż IBRiS dla Radia Zet wskazuje, że około 51 procent Polaków popiera uzbrojenie kraju w broń nuklearną, a jedynie 38,6 procent jest temu przeciwnych.
Spór wewnętrzny: Nawrocki kontra Tusk
Ogłoszenie premiera wywołało natychmiastowy sprzeciw obozu prezydenckiego. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta Karola Nawrockiego, oświadczył, że prezydent nie był informowany o rozmowach z Francją. Dodał, że Polska powinna w pierwszej kolejności skupić się na negocjacjach z USA w ramach programu nuclear sharing NATO, a nie na europejskich inicjatywach jądrowych.
„Musimy być przekonani, że Europejczycy mają odpowiednie możliwości" — stwierdził Przydacz, podważając zdolność Francji do zapewnienia wiarygodnej ochrony nuklearnej.
Spór odsłania głębszy podział strategiczny w Warszawie: czy bezpieczeństwo nuklearne Polski ma opierać się przede wszystkim na sojuszu z USA i strukturach NATO, czy też rosnąca niepewność co do Waszyngtonu wymusza szukanie europejskich alternatyw.
Historyczny moment dla architektury bezpieczeństwa
Niezależnie od wewnętrznych napięć politycznych, włączenie Polski do rozmów z Francją stanowi historyczny moment. Po raz pierwszy kraj nieposiadający własnej broni atomowej tak otwarcie uczestniczy w debacie o kształcie europejskiego odstraszania nuklearnego. Wynik tych rozmów może trwale zmienić architekturę bezpieczeństwa na Starym Kontynencie — i zdecydować, czy Europa będzie zdolna do samodzielnej obrony przed zagrożeniem ze wschodu.