Rozmowy pokojowe Ukraina-Rosja na krawędzi załamania z powodu Donbasu
Rosja grozi zerwaniem negocjacji pokojowych, prowadzonych przy mediacji USA, jeśli Ukraina nie zrzeknie się pozostałych terytoriów w obwodzie donieckim. Sytuacja ta stawia rozmowy w krytycznym punkcie przed kolejną rundą, planowaną na początek marca w Abu Zabi.
Moment przełomowy
Rosja zasygnalizowała, że może wycofać się z negocjacji pokojowych z Ukrainą, prowadzonych przy mediacji USA, jeśli Kijów nie zgodzi się na oddanie resztek kontrolowanego terytorium w obwodzie donieckim – żądanie to Ukraina kategorycznie odrzuciła i grozi ono załamaniem się najpoważniejszych dotychczasowych wysiłków dyplomatycznych na rzecz zakończenia trwającej blisko cztery lata wojny.
Według informacji Bloomberga, osoby zbliżone do Kremla dały do zrozumienia, że Moskwa nie widzi sensu w kontynuowaniu trójstronnych rozmów ze Stanami Zjednoczonymi i Ukrainą, jeśli Kijów odmówi ustępstw terytorialnych. Kolejna runda negocjacji, spodziewana w Abu Zabi około 4–5 marca, jest powszechnie opisywana jako ostatnia szansa na zapobieżenie całkowitemu fiasku procesu.
Doniecki ultimatum
Sednem sporu jest to, co analitycy nazwali "formułą z Anchorage": Rosja żąda, aby Ukraina wycofała się z tych części obwodu donieckiego, które nadal kontroluje, w zamian za zamrożenie linii frontu w innych miejscach. Stanowisko Ukrainy, wielokrotnie wyrażane przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, jest równie stanowcze – ufortyfikowane obszary miejskie Doniecka, pozostające pod kontrolą ukraińską, są kluczowymi buforami przed ewentualnym przyszłym rosyjskim natarciem, a Kijów nie uzna nielegalnej okupacji przez Moskwę żadnego ukraińskiego terytorium.
Kreml osłodził swoją ofertę potencjalnymi ustępstwami: wycofaniem wojsk z północno-wschodnich obwodów sumskiego, charkowskiego i dniepropietrowskiego; rezygnacją z żądań dotyczących dodatkowych terytoriów w obwodach chersońskim i zaporoskim; oraz porzuceniem wcześniejszego nalegania na ograniczenie liczebności ukraińskiej armii. Rosja zasygnalizowała również otwartość na trójstronne porozumienie w sprawie podziału władzy w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej.
Czerwcowe ultimatum Waszyngtonu
Administracja Trumpa wywiera presję z przeciwnej strony. Zełenski powiedział w lutym dziennikarzom, że Waszyngton wyznaczył czerwiec 2026 roku jako ostateczny termin zawarcia porozumienia pokojowego, a Amerykanie są gotowi wywierać presję na obie strony, aby go dotrzymały. Sam Trump publicznie powiedział Ukrainie, aby "szybko usiadła do stołu", co Kijów odebrał jako niesprawiedliwe faworyzowanie rosyjskich pozycji.
USA zaproponowały przekształcenie spornego Donbasu w wolną strefę ekonomiczną jako kreatywny kompromis, ale żadna ze stron nie poparła tego pomysłu. W kwestii monitorowania zawieszenia broni Waszyngton potwierdził, że odegra rolę nadzorczą – choć Rosja odmówiła zaakceptowania obecności obcych wojsk na ukraińskiej ziemi.
Powtarzający się schemat porażek
Poprzednie rundy rozmów przyniosły niewiele poza wymianą 314 jeńców. Kiedy negocjacje wznowiono w Genewie pod koniec lutego, drugi dzień zakończył się po zaledwie dwóch godzinach, a Zełenski oskarżył Rosję o celowe przeciąganie. Przez cały czas trwania rozmów Rosja kontynuowała nieprzerwane operacje wojskowe – wystrzeliwując 521 dronów i rakiet na ukraińską infrastrukturę 3 lutego, tego samego dnia, w którym zaplanowano negocjacje w Abu Zabi, jak podaje The Conversation.
Analitycy zauważają, że nieustępliwość Rosji jest wzmocniona przez odnowione chińskie wsparcie dyplomatyczne i zablokowaną presję Kongresu USA w sprawie sankcji – czynniki, które zmniejszają motywację Moskwy do kompromisu.
Co dalej
Wraz ze zbliżającym się czerwcowym terminem wyznaczonym przez USA i rosnącymi stratami na polu bitwy po obu stronach, rozmowy w Abu Zabi stanowią decydujący test dla procesu pokojowego. Zełenski powiedział, że po każdym porozumieniu musi nastąpić szczyt prezydencki między Putinem, Trumpem i nim samym, aby nadać mu trwałą wagę. To, czy Rosja pojawi się w Abu Zabi – i czy będzie negocjować w dobrej wierze, jeśli to zrobi – pozostaje pytaniem wiszącym nad wojną, która pochłonęła już setki tysięcy istnień ludzkich.