Ekonomia

Dania ogłasza przedterminowe wybory. Kryzys grenlandzki wzmacnia pozycję premier

Duńska premier Mette Frederiksen ogłosiła przedterminowe wybory parlamentarne na 24 marca, licząc, że jej stanowczy sprzeciw wobec naciskom USA w sprawie Grenlandii zapewni jej Socjaldemokratom trzecią z rzędu kadencję u władzy.

R
Redakcia
Share
Dania ogłasza przedterminowe wybory. Kryzys grenlandzki wzmacnia pozycję premier

Kalkulowana gra

Duńska premier Mette Frederiksen zaskoczyła zarówno sojuszników, jak i przeciwników 26 lutego, ogłaszając przedterminowe wybory parlamentarne na 24 marca 2026 roku – na kilka miesięcy przed upływem kadencji jej rządu. Ten ruch to przemyślana kalkulacja: wykorzystać falę dumy narodowej wywołaną sporem o Grenlandię z prezydentem USA Donaldem Trumpem, zanim niezadowolenie społeczne zdąży się utrwalić.

"Musimy stać na własnych nogach" – oświadczyła Frederiksen, przedstawiając głosowanie jako przełomowy moment w relacjach Danii z Waszyngtonem i jej suwerenności nad rozległą arktyczną wyspą.

Od kryzysu geopolitycznego do atutu politycznego

W tle rozgrywają się miesiące narastającego napięcia. Trump ożywił dawne ambicje USA, by przejąć kontrolę nad Grenlandią, powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego związane z wpływami Rosji i Chin w Arktyce. Kiedy Kopenhaga odmówiła, Trump zagroził nałożeniem ceł na Danię i innych członków Unii Europejskiej.

Frederiksen zareagowała stanowczo. Zjednoczyła europejskich sojuszników, przeniosła walkę na Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa i ostrzegła, że jakiekolwiek amerykańskie przejęcie Grenlandii "równałoby się końcowi sojuszu wojskowego NATO." Jej twarde stanowisko – nietypowe dla małego narodu konfrontującego się z supermocarstwem – spotkało się z silnym odzewem wśród duńskich wyborców.

Efekt wyborczy był natychmiastowy. Socjaldemokraci spadli do zaledwie 17 procent w sondażach w grudniu 2025 roku, ponosząc dotkliwe straty w wyborach samorządowych w tym roku, w tym utratę urzędu burmistrza Kopenhagi po raz pierwszy od 87 lat. Pod koniec lutego 2026 roku poparcie wzrosło do około 22 procent, napędzane wysokimi wskaźnikami aprobaty dla Frederiksen podczas sporu o Grenlandię.

Trudna droga do większości

Pomimo poprawy w sondażach, Frederiksen czeka trudna wspinaczka. Dwa sondaże z końca lutego wskazują, że jej lewicowy blok zmierza do zdobycia około 87 do 88 mandatów w 179-osobowym Folketingu – tuż poniżej 90 potrzebnych do uzyskania większości rządzącej. Oczekuje się, że jej obecna koalicja ponadpartyjna – nietypowe porozumienie łączące centrolewicowych Socjaldemokratów z centroprawicową Partią Liberalną (minister obrony Troels Lund Poulsen) i centrowymi Moderatami (minister spraw zagranicznych Lars Løkke Rasmussen) – straci dotychczasową większość, gdy partie powrócą do bardziej tradycyjnych pozycji lewicowo-prawicowych.

Jeśli uda jej się skonsolidować blok lewicowy i pozyskać mniejszych sojuszników, trzecia z rzędu kadencja od 2019 roku jest w zasięgu ręki. Ale margines błędu jest minimalny.

Problemy wewnętrzne komplikują obraz

Nie wszyscy Duńczycy są przekonani. Krytycy argumentują, że rząd zaniedbał palące problemy krajowe: rosnące koszty życia, presję na system opieki społecznej i kontrowersyjną decyzję o zniesieniu święta Wielkiego Dnia Modlitwy – posunięcie mające na celu przekierowanie funduszy na zwiększone wydatki na obronność. Zielona Lewica obiecała przywrócić to święto, kanalizując oddolne niezadowolenie, które mogłoby osłabić impet Frederiksen. Dostępność mieszkań i opieka zdrowotna również zajmują ważne miejsce w przekazie opozycji.

Europa uważnie obserwuje

Głosowanie 24 marca przyciągnęło uwagę daleko poza Kopenhagę. Rządy europejskie, które wciąż zmagają się z konsekwencjami nacisków USA na sojuszników z NATO, będą uważnie obserwować wynik. Zwycięstwo Frederiksen mogłoby wzmocnić rosnącą europejską narrację o suwerennym sprzeciwie wobec przymusu z czasów Trumpa. Porażka wysłałaby odwrotny sygnał: że geopolityczna brawura nie zastąpi realizacji obietnic na arenie krajowej.

Niezależnie od wyniku, wybory stanowią rzadki przypadek, w którym odległy spór arktyczny zdołał przekształcić losy polityczne całego kraju – i zmusił Danię do wyboru, jakim partnerem chce być dla swojego najpotężniejszego sojusznika.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły