Nauka

Jak mierzy się wzrost poziomu mórz – i dlaczego jest on niedoszacowany

Poziom mórz podnosi się szybciej, niż zakładała większość modeli – a badanie z 2026 roku wykazało systematyczny błąd w sposobie, w jaki naukowcy mierzą bazowe wysokości wybrzeży. Wyjaśniamy, jak przebiega wzrost poziomu mórz, jak go śledzimy i dlaczego liczby stają się coraz gorsze.

R
Redakcia
Share
Jak mierzy się wzrost poziomu mórz – i dlaczego jest on niedoszacowany

Powódź zrewidowanych liczb

Od dziesięcioleci klimatolodzy ostrzegali, że podnoszące się morza zagrożą miastom nadbrzeżnym do końca stulecia. Jednak przełomowe badanie opublikowane w Nature na początku 2026 roku przyniosło niepokojącą aktualizację: poziom morza jest już wyższy, niż prawie wszyscy sądzili – a zagrożonych jest dziesiątki milionów ludzi więcej, niż sugerowały oficjalne szacunki. Odkrycia ujawniły metodologiczną lukę, która wpłynęła na około 90% wcześniejszych badań poziomu morza.

Aby zrozumieć, dlaczego tak się stało – i dlaczego ma to znaczenie – trzeba zrozumieć, jak przebiega wzrost poziomu morza i jak mierzą go naukowcy.

Dwa motory napędzające wzrost poziomu oceanów

Globalny poziom morza podnosi się za sprawą dwóch głównych mechanizmów, napędzanych zmianami klimatycznymi.

Rozszerzalność cieplna

Woda rozszerza się, gdy się nagrzewa. Ponieważ ocean pochłania ciepło z atmosfery – co robi nieprzerwanie od czasów industrializacji – jego objętość wzrasta, nawet bez dopływu dodatkowej wody. Rozszerzalność cieplna odpowiadała za około 42% zaobserwowanego wzrostu poziomu morza w latach 1993–2018, według NOAA. Efekt wydaje się niewielki na stopień, ale ogromna objętość światowych oceanów czyni go niezwykle istotnym.

Topnienie lodu

Drugim głównym czynnikiem jest woda z topniejących lodowców i pokryw lodowych. Lód znajdujący się na lądzie – zwłaszcza na Grenlandii i Antarktydzie – spływa lub topi się do morza, bezpośrednio zwiększając objętość wody. Pokrywy lodowe topnieją z trzech kierunków: ciepłego powietrza z góry, ciepłej wody oceanicznej z dołu i pękania na krawędziach. Topnienie lodu lądowego odpowiadało za około 44% wzrostu poziomu morza w tym samym okresie, a udział ten rośnie wraz ze wzrostem temperatur.

Jak naukowcy mierzą poziom morza

Śledzenie czegoś tak rozległego i dynamicznego jak globalny poziom oceanów wymaga dwóch uzupełniających się narzędzi.

Mareografy

Mareografy to najstarsza metoda: instrumenty przymocowane do linii brzegowych, które rejestrują wysokość powierzchni wody w stosunku do lądu. Ludzie używają ich wersji od wieków. Ich wielką zaletą jest długa historia pomiarów – niektóre stacje posiadają ciągłe dane sięgające 150 lat wstecz lub więcej. Ich słabością jest zasięg. Jak zauważa Portal Zmian Poziomu Morza NASA, mareografy są nieproporcjonalnie skoncentrowane wzdłuż brzegów bogatszych krajów, pozostawiając ogromne odcinki wybrzeża na Globalnym Południu, w Azji Południowo-Wschodniej i na Pacyfiku słabo monitorowane. Mierzą one również poziom morza w stosunku do lądu pod nimi – jeśli sam ląd opada (proces zwany subsydencją, powszechny w deltach rzek i miastach zbudowanych na miękkich osadach), mareograf zarejestruje wyższy pozorny wzrost.

Altimetria satelitarna

Od 1992 roku ciągła seria satelitów mierzy poziom morza z kosmosu. Metoda działa jak sonar na odwrót: satelita wysyła impuls mikrofalowy w kierunku powierzchni oceanu, mierzy czas powrotu echa i oblicza dokładną wysokość wody. Uśredniając globalnie, altimetry satelitarne NASA mogą określić poziom morza z dokładnością do centymetra. W przeciwieństwie do mareografów, satelity pokrywają praktycznie cały ocean co dziesięć dni i nie mają na nie wpływu lokalne ruchy lądu.

Razem, obie metody rysują obraz: obecne tempo globalnego średniego wzrostu poziomu morza przyspieszyło do około 4,6 mm rocznie – prawie dwukrotnie więcej niż odnotowano w latach 90.

Luka, która wszystko zmieniła

Badanie Nature z 2026 roku zidentyfikowało krytyczną wadę w sposobie, w jaki naukowcy ustalają linię bazową, względem której prognozowany jest przyszły wzrost poziomu morza. Około 90% wcześniejszych badań wykorzystywało modelowane szacunki – zasadniczo teoretyczne obliczenia – zamiast rzeczywistych pomiarów terenowych do określenia obecnych wysokości wód przybrzeżnych. Kiedy naukowcy porównali te oparte na modelach linie bazowe z rzeczywistymi obserwacjami, odkryli, że rzeczywisty poziom morza wzdłuż wybrzeży był średnio o około stopę (30 cm) wyższy niż zakładano. W niektórych częściach Azji Południowo-Wschodniej i na Pacyfiku różnica sięgała trzech stóp.

Praktyczne konsekwencje są poważne. Według relacji PBS NewsHour na temat badania, jeśli poziom mórz wzrośnie o nieco ponad trzy stopy do 2100 roku (scenariusz średniego zasięgu), skorygowanie linii bazowej oznacza, że od 77 do 132 milionów więcej osób będzie narażonych na zalanie niż wcześniej obliczono – a nawet 37% więcej lądu może zostać zatopione.

Co mówią prognozy

Jeszcze przed rewizją linii bazowej z 2026 roku liczby były otrzeźwiające. IPCC prognozuje, że globalny średni poziom morza wzrośnie o 0,3 do 1,1 metra do 2100 roku, w zależności od tego, jak agresywnie świat ograniczy emisje gazów cieplarnianych. Scenariusz NOAA z górnej półki – uwzględniający możliwy szybki upadek pokrywy lodowej – prognozuje wzrost nawet o 2,2 metra dla samych wybrzeży USA do 2100 roku. Korekta linii bazowej znaleziona w badaniu z 2026 roku oznacza, że wszystkie te prognozy przekładają się na większe realne ryzyko powodzi, niż ktokolwiek planował.

Dlaczego dokładny pomiar ma znaczenie

Różnica między modelowanymi a mierzonymi liniami bazowymi nie jest jedynie akademicka. Infrastruktura przybrzeżna – falochrony, systemy odwadniające, przepisy budowlane, wycena ubezpieczeń – jest projektowana w oparciu o oficjalne prognozy poziomu morza. Kiedy te prognozy niedoszacowują rzeczywistości, miasta budują obronę, która jest niewystarczająca, a planiści zatwierdzają rozwój w strefach, które zostaną zalane wcześniej niż oczekiwano. Odkrycia z 2026 roku przypominają, że metodologia pomiarowa nigdy nie jest neutralna: narzędzia i założenia, które wybierają naukowcy, kształtują politykę, która następuje później.

Okazuje się, że poprawne ustalenie liczb to pierwszy krok do właściwej reakcji.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły