Ekonomia

Merz domaga się planu „dzień po" dla Iranu

Kanclerz Friedrich Merz wzywa do opracowania ogólnoeuropejskiego planu na okres po konflikcie z Iranem i wyznacza cztery główne cele – od zakończenia programu atomowego po irańską samostanowienie. Kryzys na Bliskim Wschodzie uderza w Niemcy również gospodarczo: rosnące ceny energii i zakłócone łańcuchy dostaw obciążają krajowy przemysł.

R
Redakcia
Share
Merz domaga się planu „dzień po" dla Iranu

Cztery cele dla przyszłości Iranu

Kanclerz Friedrich Merz, po skoordynowanych amerykańsko-izraelskich atakach militarnych na Iran i następujących po nich ostrych irańskich kontratakach, zażądał opracowania europejskiej agendy na okres po konflikcie. W oświadczeniu rządowym Merz wezwał sojuszników w USA, Izraelu i Europie do wspólnego opracowania planu „dzień po".

Wymienił cztery główne cele: uznanie prawa Izraela do istnienia, całkowite porzucenie irańskiego programu atomowego i rakietowego, program stabilizacji gospodarczej dla Iranu – w którym Europa ma odgrywać kluczową rolę – oraz wolność narodu irańskiego do samostanowienia. Iran, pomimo wysiłków mediacyjnych Omanu, nie zgodził się na wiarygodne porozumienie nuklearne ani nie zredukował swojego programu rakietowego.

„Tym samym próg w niepewną przyszłość został przekroczony." — Kanclerz Friedrich Merz

Bez pouczeń, ale z ostrzeżeniem przed eskalacją

Chociaż Merz wyraził poważne wątpliwości co do strategii, unikał bezpośredniej krytyki Waszyngtonu i Tel Awiwu. „Teraz nie czas na pouczenia", powiedział. Jednocześnie ostrzegł przed niekontrolowaną eskalacją w wyniku irańskich kontrataków na państwa Zatoki Perskiej. Niemcy nie będą tolerować ataków na amerykańskie lub izraelskie obiekty na swoim terytorium, podkreślił.

Kanclerz nakreślił paraleli z wcześniejszymi interwencjami wojskowymi: realne ryzyko w średnim okresie jest znaczne – Europa i Niemcy również będą musiały ponieść konsekwencje. Wskazał na Afganistan, Irak i Libię jako przestrogę przed nieudanymi zewnętrznymi zmianami reżimu.

Europejska koordynacja jako przeciwwaga

Wraz z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem, Merz potępił „nieproporcjonalne" irańskie ataki rakietowe na państwa Zatoki Perskiej. Trzej szefowie państw i rządów oświadczyli, że podejmą działania w celu ochrony swoich interesów i interesów swoich sojuszników w regionie. Niemcy postrzegają siebie jako europejskiego mediatora – między zdecydowaną strategią militarną Waszyngtonu a żądaniem rozwiązań dyplomatycznych.

Wstrząsy gospodarcze w Niemczech

Kryzys pozostawia już wyraźne ślady w niemieckiej gospodarce. Zablokowanie Cieśniny Ormuz przez Iran dotyka około 30 procent globalnego transportu ropy naftowej. Eksperci spodziewają się wzrostu cen benzyny, oleju napędowego, oleju opałowego i skroplonego gazu ziemnego. Handelsblatt ostrzega przed „szokiem cen energii", który może jeszcze bardziej obciążyć i tak słaby wzrost gospodarczy Niemiec.

Łańcuchy dostaw między Azją a Europą ponownie znajdują się pod presją: od końca 2023 roku około 80 procent ruchu kontenerowego jest już przekierowywane przez Przylądek Dobrej Nadziei – co znacznie wydłuża czas tranzytu i zwiększa koszty. Każda dalsza eskalacja w Zatoce Perskiej pogorszyłaby to obciążenie.

Trudny balans Niemiec

Kryzys irański stawia Berlin przed strategiczną próbą rozerwania. Z jednej strony rząd federalny trzyma się sojuszu transatlantyckiego i popiera cel zakończenia irańskiego programu nuklearnego. Z drugiej strony wzywa do ostrożności wobec niekontrolowanej zmiany reżimu z zewnątrz. Merz podkreślił, że naród irański powinien mieć prawo do „samostanowienia o swoim losie" – co stanowi wyraźne odcięcie się od otwartej agendy zmiany reżimu Trumpa.

Pozostaje niepewne, czy plan „dzień po" znajdzie posłuch polityczny. Jasne jest: Niemcy i Europa stoją przed zadaniem zabezpieczenia swoich interesów bezpieczeństwa i stabilności gospodarczej w regionie, który ponownie stoi na krawędzi poważnej eskalacji.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły