Ekonomia

Rosja odpaliła 400 dronów, NATO poderwało myśliwce

Rosja zaatakowała Ukrainę blisko 400 dronami i dziesiątkami rakiet w jednym z najmasywniejszych ataków od początku wojny. Polska i Rumunia wysłały myśliwce F-16 w pobliże granicy, gdy drony zbliżyły się do przestrzeni powietrznej NATO. Analitycy mówią o początku rosyjskiej wiosennej ofensywy.

R
Redakcia
3 min czytania
Udostępnij
Rosja odpaliła 400 dronów, NATO poderwało myśliwce

Nocny atak rekordowych rozmiarów

Rosja w nocy z poniedziałku na wtorek 24 marca 2026 roku zaatakowała Ukrainę blisko 400 dronami typu Shahed i Geran, do których dodała 23 pociski kierowane i siedem rakiet balistycznych. Według ukraińskiego lotnictwa był to jeden z najrozleglejszych ataków w ostatnich tygodniach – łącznie w ciągu 24 godzin Rosja wystrzeliła aż 948 bezzałogowych statków powietrznych różnych typów.

Uderzenia odnotowano w co najmniej dziesięciu lokalizacjach na całej Ukrainie. Atak pochłonął co najmniej sześć ofiar śmiertelnych i 46 rannych. Ukraińska obrona przeciwlotnicza, według sił powietrznych, przechwyciła większość celów, ale część dronów i rakiet przedarła się przez sieć obronną.

NATO zareagowało natychmiast

Gdy rosyjskie drony zbliżyły się do przestrzeni powietrznej Sojuszu, Polska postawiła swoją obronę przeciwlotniczą w stan najwyższej gotowości. Rumunia wysłała dwa niemieckie Eurofightery i dwa rumuńskie F-16, aby monitorowały przestrzeń powietrzną przy granicy z Ukrainą nad rzeką Dunaj. Według doniesień rumuńskiego ministerstwa obrony jeden dron wleciał na około osiem kilometrów w rumuńską przestrzeń powietrzną.

Incydent jest kolejnym z serii naruszeń przestrzeni powietrznej NATO przez rosyjskie drony – podobne incydenty miały miejsce również w poprzednich miesiącach nad Polską i państwami bałtyckimi. Dla Słowacji, która bezpośrednio graniczy z Ukrainą, Polską i Węgrami, stanowi to bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa.

Sygnał wiosennej ofensywy

Analitycy wojskowi z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) interpretują masowy atak powietrzny jako część rozpoczynającej się rosyjskiej wiosenno-letniej ofensywy 2026. Rosyjskie siły, według ISW, skoncentrowały żołnierzy i sprzęt na froncie wschodnim i rozpoczęły ataki na ukraińską linię obrony zwaną „Fortress Belt” w obwodzie donieckim.

W przeciwieństwie do ubiegłego roku, kiedy Rosja wysyłała małe jednostki piechoty, teraz, według CNN, wysyła dziesiątki czołgów i pojazdów opancerzonych. Rosyjskie straty za ostatni tydzień sięgają dwukrotności poziomów zimowych – tylko podczas jednego ataku 19 marca Rosja poniosła 405 strat z 500 wysłanych żołnierzy.

ISW jednak ostrzega, że rosyjskie jednostki są wyczerpane i niedostatecznie wyszkolone – cykle szkoleniowe zostały skrócone z jednego miesiąca do jednego tygodnia. Analitycy uważają przełamanie ukraińskiej linii obrony za mało prawdopodobne.

Co to oznacza dla Słowacji

Eskalacja zwiększa presję na wzmocnienie obrony przeciwlotniczej na wschodniej flance NATO. Komisja Europejska w lutym przedstawiła Europejską inicjatywę obrony dronowej o wartości 28 miliardów euro, która obejmuje również Słowację. Celem jest zbudowanie „tarczy dronowej” wzdłuż granic z Rosją, Ukrainą i Białorusią.

Słowacja jako bezpośredni sąsiad Ukrainy stoi w obliczu rosnącego ryzyka – od przypadkowych przelotów dronów przez zakłócanie sygnału GPS aż po potencjalną potrzebę ewakuacji cywilów. Incydent z 24 marca jest przypomnieniem, że wojna na Ukrainie to nie tylko odległy konflikt, ale bezpośrednia rzeczywistość bezpieczeństwa Europy Środkowej.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły