Nauka

Wirusy onkolityczne – jak wykorzystać raka przeciwko niemu samemu

Terapia wirusami onkolitycznymi wykorzystuje genetycznie zmodyfikowane wirusy, które selektywnie infekują i niszczą komórki nowotworowe, jednocześnie aktywując układ odpornościowy do poszukiwania pozostałych guzów – to dwutorowy atak, który zmienia oblicze onkologii.

R
Redakcia
4 min czytania
Udostępnij
Wirusy onkolityczne – jak wykorzystać raka przeciwko niemu samemu

Stuletnia obserwacja, nowoczesna broń

Na początku XX wieku lekarze zauważyli coś zaskakującego: u niektórych pacjentów z rakiem, którzy zachorowali na grypę, guzy tymczasowo się zmniejszały. Prawie sto lat zajęło przekształcenie tej obserwacji w celową strategię leczenia. Dziś wiroterapia onkolityczna – wykorzystanie genetycznie zmodyfikowanych wirusów do selektywnego niszczenia komórek nowotworowych – jest jednym z najbardziej obiecujących obszarów onkologii, z zatwierdzonymi produktami na rynku i dziesiątkami badań klinicznych prowadzonych na całym świecie.

Jak działają wirusy onkolityczne

Podstawowa idea jest elegancka. Naukowcy pobierają naturalnie występujący wirus – opryszczki pospolitej, adenowirus, odry lub krowianki, między innymi – i modyfikują go tak, aby mógł replikować się tylko wewnątrz komórek nowotworowych, pozostawiając zdrowe tkanki nienaruszone. Po wstrzyknięciu do guza wirus wnika do komórek nowotworowych, przejmuje ich mechanizmy do tworzenia kopii samego siebie, a następnie rozrywa komórki w procesie zwanym lizą. Nowo uwolnione cząstki wirusa rozprzestrzeniają się na sąsiednie komórki nowotworowe i powtarzają cykl.

Ale bezpośrednie zabijanie to tylko połowa historii. Kiedy komórki nowotworowe pękają, uwalniają swoją wewnętrzną zawartość – w tym antygeny związane z guzem – do otaczającej tkanki. To uruchamia układ odpornościowy pacjenta, który wcześniej nie był w stanie rozpoznać guza, do podjęcia ataku. Komórki odpornościowe, takie jak cytotoksyczne limfocyty T, zalewają miejsce guza i mogą nawet polować na odległe przerzuty, do których wirus nigdy nie dotarł, zgodnie z badaniami opublikowanymi w Signal Transduction and Targeted Therapy.

W efekcie wirusy onkolityczne działają zarówno jako zabójca, jak i dzwonek alarmowy – bezpośrednio zabijają komórki nowotworowe, jednocześnie przekształcając „zimne” guzy, które unikają układu odpornościowego, w „gorące” guzy, które komórki odpornościowe mogą znaleźć i zniszczyć.

Zatwierdzone terapie

Przełomowy moment w tej dziedzinie nastąpił w 2015 roku, kiedy amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła talimogen laherparepwek (T-VEC), sprzedawany jako Imlygic, do leczenia nieoperacyjnego czerniaka. T-VEC to zmodyfikowany wirus opryszczki pospolitej, zaprojektowany do przenoszenia genu dla GM-CSF, cząsteczki wzmacniającej odporność. W swoim kluczowym badaniu fazy III, T-VEC osiągnął trwały wskaźnik odpowiedzi na poziomie 16,3%, w porównaniu z zaledwie 2,1% w grupie kontrolnej.

Kolejne zatwierdzenia nastąpiły na arenie międzynarodowej. Chiny zatwierdziły Oncorine (H101), zmodyfikowany adenowirus, do leczenia raka głowy i szyi. Japonia przyznała tymczasowe zatwierdzenie DELYTACT (teserpaturew), potrójnie zmutowanemu wirusowi opryszczki pospolitej, do leczenia glejaka złośliwego – czyniąc go pierwszym wirusem onkolitycznym zatwierdzonym specjalnie do leczenia raka mózgu.

Dlaczego rak mózgu jest kluczowym celem

Glioblastoma, najbardziej agresywny guz mózgu, od dawna opiera się konwencjonalnemu leczeniu. Standardowe terapie oferują medianę przeżycia wynoszącą około 15 miesięcy. Wirusy onkolityczne są tutaj szczególnie atrakcyjne, ponieważ można je wstrzykiwać bezpośrednio do guza podczas operacji i mogą przekształcić immunosupresyjne środowisko mózgu. Badanie Dana-Farber Cancer Institute wykazało, że pojedyncze wstrzyknięcie zmodyfikowanego wirusa opryszczki umożliwiło trwałą infiltrację limfocytów T zabijających raka do glejaka – wyczyn, którego chemioterapia i radioterapia rzadko osiągają.

Wyzwania na przyszłość

Pomimo obietnic, wiroterapia onkolityczna stoi w obliczu poważnych przeszkód. Układ odpornościowy pacjenta może zneutralizować wirusa, zanim dotrze on do guza, szczególnie w przypadku podawania dożylnego. Większość zatwierdzonych terapii wymaga bezpośredniego wstrzyknięcia do dostępnych guzów, co ogranicza ich stosowanie w przypadku głęboko położonych lub rozległych nowotworów.

Istnieją również pytania dotyczące spójności. Podczas gdy niektórzy pacjenci reagują dramatycznie, inni wykazują niewielkie korzyści, a naukowcy wciąż pracują nad zrozumieniem dlaczego. Złożoność regulacyjna i trudności techniczne związane z produkcją terapeutyków z żywych wirusów na dużą skalę stanowią dodatkowe przeszkody, jak podkreślono w Frontiers in Immunology.

Droga naprzód

Najbardziej ekscytujące wydarzenia dotyczą terapii kombinowanych. Badania kliniczne łączą wirusy onkolityczne z inhibitorami punktów kontrolnych układu odpornościowego – lekami, takimi jak pembrolizumab, które zdejmują hamulce z limfocytów T. Chodzi o to, że wirus rozgrzewa guz, a inhibitor punktów kontrolnych podtrzymuje odpowiedź immunologiczną. Wstępne wyniki badań nad glejakiem i czerniakiem sugerują, że to podwójne uderzenie może znacząco poprawić wyniki.

Z ponad 100 aktywnymi badaniami klinicznymi na całym świecie dotyczącymi czerniaka, raka mózgu, piersi, płuc i trzustki, wiroterapia onkolityczna nie jest już koncepcją marginalną. Reprezentuje ona fundamentalnie odmienne podejście do raka – takie, które zamienia najstarszego wroga organizmu, wirusa, w precyzyjną broń przeciwko jego najgroźniejszej chorobie.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły