Zdrowie

Czym jest śpiączka afrykańska i jak zabija?

Śpiączka afrykańska to choroba pasożytnicza przenoszona przez muchy tse-tse, która atakuje mózg, zaburza cykl snu i bez leczenia prowadzi do śmierci. Wyjaśniamy, jak działa pasożyt, dlaczego przez wiek wymykał się medycynie i jak jedna tabletka może w końcu położyć jej kres.

R
Redakcia
4 min czytania
Udostępnij
Czym jest śpiączka afrykańska i jak zabija?

Pasożyt, który przejmuje kontrolę nad mózgiem

Trypanosomoza afrykańska, znana szerzej jako śpiączka afrykańska, to jedna z najbardziej podstępnych chorób na Ziemi. Wywoływana przez mikroskopijnego pasożyta Trypanosoma brucei, przenoszona jest przez ukąszenie muchy tse-tse, owada żywiącego się krwią, występującego wyłącznie w Afryce Subsaharyjskiej. Nieleczona choroba niemal zawsze kończy się śmiercią.

Pomimo dramatycznego spadku liczby przypadków o 97 procent w ciągu ostatnich dwóch dekad, śpiączka afrykańska nadal zagraża około 55 milionom ludzi żyjących na obszarach endemicznych na całym kontynencie, według Światowej Organizacji Zdrowia. Celem WHO jest całkowite przerwanie transmisji do 2030 roku.

Jak mucha tse-tse rozprzestrzenia chorobę

Mucha tse-tse (Glossina) pobiera pasożyty Trypanosoma, gdy żywi się krwią zarażonego człowieka lub zwierzęcia. W ciągu dwóch do trzech tygodni pasożyty namnażają się w jelicie muchy, a następnie migrują do jej gruczołów ślinowych. Kiedy mucha ugryzie kolejną ofiarę, wstrzykuje ślinę wypełnioną pasożytami bezpośrednio w skórę.

Po dostaniu się do organizmu człowieka pasożyty wnikają do krwiobiegu i układu limfatycznego, gdzie szybko się namnażają. W rzadkich przypadkach choroba może również przenosić się z matki na nienarodzone dziecko lub poprzez transfuzje krwi i przeszczepy narządów, zgodnie z informacjami Amerykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom.

Dwie formy, dwa tempa

Śpiączka afrykańska występuje w dwóch odrębnych odmianach, z których każda jest wywoływana przez inny podgatunek pasożyta:

  • T. b. gambiense (Afryka Zachodnia i Centralna) – odpowiada za około 92 procent przypadków. Postępuje powoli, czasami przez miesiące lub lata, a u pacjentów występuje niewiele wczesnych objawów.
  • T. b. rhodesiense (Afryka Wschodnia i Południowa) – znacznie bardziej agresywna. Może przejść do śmiertelnej drugiej fazy w ciągu kilku tygodni.

Faza pierwsza do fazy drugiej: Kiedy przekracza barierę krew-mózg

Choroba rozwija się w dwóch fazach. W pierwszej fazie pasożyty krążą we krwi i limfie, powodując gorączkę, bóle głowy, obrzęk węzłów chłonnych i bóle stawów. Wielu pacjentów myli ją z malarią lub grypą.

Druga faza rozpoczyna się, gdy pasożyty pokonują barierę krew-mózg i atakują centralny układ nerwowy. To właśnie wtedy choroba zyskuje swoją nazwę: pacjenci doświadczają poważnych zaburzeń cyklu snu i czuwania, śpią w ciągu dnia i leżą bezsennie w nocy. Następują dezorientacja, zmiany osobowości, napady drgawkowe, a ostatecznie śpiączka. Bez leczenia śmierć jest niemal pewna.

Brutalna historia leczenia

Przez dziesięciolecia leczenie śpiączki afrykańskiej było prawie tak niebezpieczne, jak sama choroba. Standardowy lek na drugą fazę, melarsoprol – związek na bazie arsenu wprowadzony w 1949 roku – zabijał od 3 do 10 procent pacjentów, którzy go otrzymywali, często poprzez śmiertelny obrzęk mózgu. Pacjenci opisywali dożylny wlew jako uczucie pieczenia przepływające przez ich żyły.

Nowsze metody leczenia poprawiły bezpieczeństwo, ale pozostały trudne w podawaniu. Eflornityna wymaga 56 dożylnych wlewów w ciągu 14 dni. Lek doustny feksynidazol, zatwierdzony w 2018 roku, był dużym krokiem naprzód, ale nadal wymaga 10-dniowej kuracji i może powodować nudności, wymioty i zaburzenia rytmu serca – co stanowi wyzwanie w odległych wioskach bez klinik.

Jedna tabletka na horyzoncie

Przełom może być wreszcie na wyciągnięcie ręki. Akoziborol, opracowany przez organizację non-profit Drugs for Neglected Diseases initiative (DNDi) we współpracy z Sanofi, jest pierwszym jednodawkowym lekiem doustnym na obie fazy śpiączki afrykańskiej. Trzy tabletki, połknięte raz – a jedynym istotnym efektem ubocznym zaobserwowanym w badaniach klinicznych był łagodny do umiarkowanego ból głowy.

Badania fazy II/III opublikowane w The Lancet Infectious Diseases wykazały wskaźniki sukcesu do 96 procent w obu fazach choroby. Komitet naukowy Europejskiej Agencji Leków wydał pozytywną opinię w lutym 2026 roku, jak donosiło NPR, otwierając drogę do dystrybucji w krajach endemicznych.

Dlaczego eliminacja jest wreszcie możliwa

Śpiączka afrykańska nawracała i ustępowała falami przez ponad sto lat. Epidemie zdewastowały Ugandę i Kotlinę Konga na początku XX wieku. Masowe kampanie przesiewowe obniżyły liczbę przypadków poniżej 5000 do połowy lat 60. – ale niestabilność polityczna i upadek systemów opieki zdrowotnej doprowadziły do odrodzenia, osiągając szczyt na szacunkowo 300 000 niewykrytych przypadków w 1998 roku.

Obecnie zgłaszanych jest mniej niż 1000 przypadków rocznie, z czego prawie dwie trzecie w Demokratycznej Republice Konga. Proste, bezpieczne, jednodawkowe lekarstwo może być narzędziem, które ostatecznie zlikwiduje chorobę – jeśli dotrze do odległych społeczności, które najbardziej go potrzebują.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły