Dlaczego maraton ma dokładnie 42,195 km?
Dziwnie precyzyjny dystans maratonu wywodzi się ze starożytnej legendy, wiktoriańskiego poematu i preferencji rodziny królewskiej podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1908 roku.
Dystans zrodzony z legendy i królewskości
Ze wszystkich liczb w sporcie, 42,195 wydaje się podejrzanie konkretne. Dlaczego nie 40 kilometrów – okrągła liczba? Dlaczego nie 50? Odpowiedź wiąże się z kwestionowaną starożytną legendą, dziewiętnastowiecznym poematem i prośbą brytyjskiej rodziny królewskiej w ostatniej chwili, która na stałe zmieniła historię sportu.
Mit o Filippidesie
Historia, którą zna większość ludzi, wygląda następująco: w 490 roku p.n.e. grecki posłaniec o imieniu Filippides pobiegł z pola bitwy pod Maratonem do Aten – około 40 kilometrów – aby ogłosić zwycięstwo nad Persami. Wykrzyknął "Nenikékamen!" („Zwyciężyliśmy!”) i padł martwy.
Problem? Najwcześniejsze źródło, historyk Herodot, opisuje Filippidesa biegnącego w zupełnie innym kierunku – do Sparty i z powrotem, na odległość około 240 km – aby szukać pomocy wojskowej przed bitwą. Dramatyczny upadek w Atenach nie pojawia się w żadnych wczesnych zapisach. Zdaniem klasyków, pierwszy pisemny opis takiego biegu pochodzi z dzieła Plutarcha O chwale Aten z I wieku n.e. – napisanego pięć wieków po opisywanych wydarzeniach.
Współczesny mit maratonu został wzmocniony przez poemat Roberta Browninga z 1879 roku Filippides, który dramatyzował legendarny bieg. Kiedy francuski filolog Michel Bréal zaproponował włączenie długodystansowego biegu ulicznego do pierwszych nowożytnych Igrzysk Olimpijskich w 1896 roku, wyraźnie powołał się na poemat Browninga jako swoją inspirację. Bieg odbył się z Maratonu do Aten – około 40 km – i narodziła się nowa tradycja sportowa.
Królewski przypadek, który ustalił dystans
Przez pierwsze dwanaście lat nowożytnego maratonu olimpijskiego dystans był elastyczny. Bieg w Atenach w 1896 roku miał około 40 km; bieg w Paryżu w 1900 roku miał 40,26 km; maraton w St. Louis w 1904 roku obejmował 41 km. Nikomu nie zależało szczególnie na precyzji.
Potem przyszły Igrzyska w Londynie w 1908 roku i wszystko się zmieniło. Organizatorzy chcieli, aby bieg rozpoczął się w Zamku Windsor, aby królewskie dzieci mogły oglądać go z okna swojego pokoju dziecinnego. Linia mety została ustawiona przed lożą królewską na stadionie. Ta konkretna trasa mierzyła dokładnie 26 mil i 385 jardów – czyli 42,195 kilometra.
Bieg w 1908 roku stał się legendarny również z innych powodów: włoski biegacz Dorando Pietri zatoczył się na stadion na pierwszym miejscu, kilkakrotnie upadł, został przeprowadzony przez linię mety przez urzędników i został następnie zdyskwalifikowany. Dramatyczne nagrania i globalne relacje prasowe utrwaliły dystans 42,195 km w powszechnej świadomości.
W 1921 roku Międzynarodowa Amatorska Federacja Lekkoatletyczna (obecnie World Athletics) oficjalnie ustandaryzowała dystans maratonu na 42,195 km dla wszystkich przyszłych zawodów. Własne zapisy IAAF milczą na temat tego, dlaczego wybrano dystans z Londynu z 1908 roku, ale do tego czasu stał się on już de facto globalnym standardem.
Co się dzieje w twoim ciele
Dystans 42,195 km jest nie tylko historycznie niezręczny – jest fizjologicznie brutalny. Elitarni sportowcy pokonują trasę z prędkością około 70–90% swojej maksymalnej wydolności tlenowej (VO2 max), utrzymując intensywność, która wyczerpałaby większość biegaczy rekreacyjnych w ciągu kilku minut.
Głównym wyzwaniem jest paliwo. Mięśnie polegają przede wszystkim na zmagazynowanych węglowodanach (glikogenie) jako źródle energii. Niestety, ludzkie ciało może zmagazynować wystarczającą ilość glikogenu na około 29–32 kilometry biegu. Kiedy te zapasy się wyczerpią, ciało jest zmuszone do przestawienia się na spalanie tłuszczu – procesu znacznie wolniejszego i mniej wydajnego. To jest zjawisko, którego biegacze się boją: „uderzenie w ścianę”. Według badań opublikowanych w czasopismach fizjologicznych, ponad dwie piąte maratończyków doświadcza znacznego wyczerpania glikogenu na tyle poważnego, że upośledza wydajność.
Ciepło jest drugim wrogiem. Biegacz może stracić wodę odpowiadającą nawet 8% masy ciała przez pot, podnosząc temperaturę ciała do niebezpiecznych poziomów. Elitarni biegacze również doświadczają skumulowanych uszkodzeń mięśni z każdym krokiem – mikrouszkodzeń we włóknach mięśniowych, które gromadzą się na przestrzeni 42 kilometrów uderzeń o nawierzchnię.
Ciało kompensuje to poprzez niezwykłe adaptacje. Wytrenowani maratończycy rozwijają powiększone komory serca, większą objętość wyrzutową i gęstszą sieć naczyń włosowatych dostarczających tlen do mięśni. Według naukowców z Tufts University School of Medicine, serca elitarnych biegaczy pompują do 67% więcej krwi na uderzenie niż serca osób nietrenowanych.
Liczba, która się przyjęła
Osobliwy dystans maratonu jest ostatecznie historycznym przypadkiem – produktem królewskich preferencji oglądania i biegu, który przyciągnął uwagę świata. Jednak stał się jednym z najbardziej kultowych punktów odniesienia w sporcie. Co roku miliony biegaczy na całym świecie ustawiają się w kolejce, aby pokonać 42,195 km, goniąc za liczbą, która istnieje z powodu spornej legendy, wiktoriańskiego poety i miejsca, w którym królowa chciała siedzieć.