Kriogenika: Czym jest i jak działa?
Kriogenika to praktyka zamrażania ludzi uznanych za zmarłych w ekstremalnie niskich temperaturach w nadziei na przyszłe ożywienie. Wyjaśniamy, na czym polega ta nauka, jak przebiega proces i dlaczego większość naukowców pozostaje głęboko sceptyczna.
Idea stojąca za kriogeniką
Wyobraź sobie, że zostajesz zamrożony w momencie śmierci, a następnie rozmrożony wieki później, kiedy medycyna rozwinie się na tyle, by wyleczyć to, co cię zabiło. To jest założenie kriogeniki – niskotemperaturowego przechowywania ludzkich szczątków w ciekłym azocie w temperaturze −196 °C (−321 °F), w nadziei, że przyszła technologia umożliwi ożywienie.
Idea ta trafiła do świadomości publicznej dzięki fizykowi i edukatorowi Robertowi Ettingerowi, którego książka z 1964 roku, The Prospect of Immortality (Perspektywa nieśmiertelności), argumentowała, że nauka ostatecznie będzie w stanie naprawić wszelkie uszkodzenia spowodowane śmiercią i zamrożeniem. Pierwszą osobą, która została poddana kriokonserwacji, był profesor James Bedford, pacjent chory na raka, który został zamrożony w styczniu 1967 roku, a jego ciało do dziś pozostaje przechowywane w Alcor Life Extension Foundation w Scottsdale w Arizonie.
Proces konserwacji
Kriogenika to nie tylko włożenie ciała do zamrażarki. Proces ten jest technicznie złożony i musi rozpocząć się w ciągu kilku minut od orzeczenia zgonu, aby ograniczyć uszkodzenia komórkowe.
Krok 1: Stabilizacja
Gdy tylko pacjent zostanie uznany za zmarłego, zespół reanimacyjny rozpoczyna wspomaganie krążeniowo-oddechowe – pompując natlenioną krew do mózgu – podczas gdy ciało jest chłodzone lodem, aby spowolnić procesy metaboliczne. To daje czas na kolejny krytyczny etap.
Krok 2: Krioprotekcja
Zwykła woda wewnątrz komórek jest wrogiem. Kiedy woda zamarza, rozszerza się o około 9% i tworzy ostre kryształki lodu, które niszczą błony komórkowe. Aby temu zapobiec, dostawcy usług kriogenicznych stosują proces zwany witryfikacją: krew i woda w ciele są stopniowo zastępowane koktajlem chemicznych krioprotektantów – substancji takich jak dimetylosulfotlenek, glikol etylenowy i glikol propylenowy, które zapobiegają tworzeniu się lodu. Zamiast krystalizować, tkanki przechodzą w szklistą, amorficzną substancję stałą, gdy temperatura spada, co jest znacznie mniej szkodliwe.
Krok 3: Chłodzenie i przechowywanie
Ciało jest powoli chłodzone do około −130 °C, temperatury zeszklenia, w której aktywność biologiczna całkowicie ustaje. Następnie umieszcza się je w dużym, izolowanym próżniowo naczyniu Dewara wypełnionym ciekłym azotem o temperaturze −196 °C, gdzie teoretycznie może pozostać w stanie całkowitego biologicznego zawieszenia na czas nieokreślony. Ciekły azot nie wymaga energii elektrycznej – wystarczy go uzupełniać co tydzień.
Kto oferuje kriogenikę dzisiaj?
W połowie lat 20. XXI wieku na całym świecie kriokonserwacji poddano około 500 osób w pięciu placówkach: trzech w Stanach Zjednoczonych, jednej w Rosji i jednej w Niemczech. Dwaj najwięksi amerykańscy dostawcy to Alcor, który pobiera około 200 000 dolarów za konserwację całego ciała lub 80 000 dolarów za neuropreservację (tylko głowa), oraz Cryonics Institute, którego plany zaczynają się od około 28 000 dolarów. Wielu członków finansuje koszty poprzez dedykowaną polisę ubezpieczenia na życie.
Niektórzy członkowie decydują się na neuropreservację, zakładając, że mózg zawiera wszystkie informacje, które składają się na tożsamość osobistą, i że przyszłe ożywienie mogłoby obejmować wyhodowanie lub zbudowanie nowego ciała.
Co mówią naukowcy
Główny nurt środowiska naukowego jest głęboko sceptyczny. Kriogenika jest powszechnie określana jako pseudonauka, a krytycy argumentują, że obecne metody konserwacji nieuchronnie powodują poważne, nieodwracalne uszkodzenia – szczególnie złożonych obwodów neuronalnych mózgu. Duże zwitryfikowane masy tkankowe mają również tendencję do pękania podczas chłodzenia, co jest problemem, który pogarsza się wraz z objętością całego ludzkiego ciała.
Niektórzy badacze przyznają bardziej zniuansowane stanowisko. Postępy laboratoryjne w nanorozgrzewaniu – wykorzystaniu nanocząstek tlenku żelaza pobudzanych falami radiowymi do równomiernego rozmrażania tkanki od wewnątrz – z powodzeniem pozwoliły zachować całe narządy szczurów z nienaruszoną strukturą komórkową, zgodnie z pracami Uniwersytetu Minnesoty. Ale jak zauważył MIT Technology Review, żaden z tych postępów nie zapewnia jasnej ścieżki do ożywienia całego człowieka.
Centralny problem prawny i naukowy jest również definicyjny: zanim zespół kriogeniczny może działać, pacjent jest już prawnie martwy, co oznacza, że pewien stopień niedokrwiennego uszkodzenia mózgu prawie na pewno wystąpił, zanim w ogóle rozpocznie się konserwacja.
Zakład na przyszłość
Zwolenicy kriogeniki przedstawiają tę praktykę nie jako sprawdzoną procedurę medyczną, ale jako skalkulowane ryzyko – argumentując, że małe prawdopodobieństwo przyszłego ożywienia przeważa nad pewnością rozkładu. Krytycy odpowiadają, że wykorzystuje ona osoby znajdujące się w trudnej sytuacji, stojące w obliczu śmierci, obiecując im rzeczy, których nauka obecnie nie może zagwarantować.
To, czy kriogenika kiedykolwiek przejdzie od marginalnych aspiracji do medycznej rzeczywistości, zależy od przełomów, które jeszcze nie istnieją: niezawodnej witryfikacji na dużą skalę, naprawy tkanek w skali nanometrycznej i znacznie głębszego zrozumienia, w jaki sposób tożsamość i pamięć są zakodowane w mózgu. Na razie ci, którzy zostali zachowani w ciekłym azocie, są w stanie oczekiwania – na to, aż nauka ich dogoni, albo i nie.