Charles de Gaulle w stanie podwyższonej gotowości na wschodnim Morzu Śródziemnym
Francja wysłała swój jedyny lotniskowiec, Charles de Gaulle, na wschodnie Morze Śródziemne w odpowiedzi na zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran, co spowodowało wzrost cen ropy naftowej powyżej 100 dolarów za baryłkę i osłabiło sytuację europejskich gospodarstw domowych.
Strategiczne rozmieszczenie w sercu kryzysu
Lotniskowiec Charles de Gaulle (R91), chluba francuskiej Marynarki Wojennej, pływa od początku marca 2026 roku po wschodnim Morzu Śródziemnym, w otoczeniu wielonarodowej grupy lotniskowcowej o niespotykanej dotąd skali. Zapowiedziane przez Emmanuela Macrona 3 marca, a następnie potwierdzone podczas jego wizyty na pokładzie 9 marca, rozmieszczenie to następuje w szczytowym momencie eskalacji militarnej między Iranem z jednej strony, a Izraelem i Stanami Zjednoczonymi z drugiej – kryzysu, który wstrząsa światowymi rynkami i osłabia zaopatrzenie Europy w energię.
Grupa lotniskowcowa, która początkowo wypłynęła z Tulonu 27 stycznia na ćwiczenia na północnym Atlantyku, otrzymała prezydencki rozkaz zawrócenia. Na pokładzie Charles de Gaulle znajduje się 1800 marynarzy, około dwudziestu myśliwców Rafale Marine, dwa samoloty wczesnego ostrzegania Hawkeye i kilka helikopterów.
Symboliczna europejska eskorta
Szczególnie zauważalny jest europejski wymiar tego rozmieszczenia. Trzy sojusznicze fregaty zostały włączone do francuskiej grupy lotniskowcowej od 12 marca: holenderska fregata HNLMS Evertsen, na którą Haga dała zielone światło 9 marca, włoska fregata Federico Martinengo i hiszpańska fregata Cristóbal Colón. Okręty te operują obok francuskich fregat Alsace, Chevalier Paul i Bretagne, a także okrętu zaopatrzeniowego Jacques Chevallier.
Postawa grupy lotniskowcowej jest przedstawiana jako ściśle defensywna: wsparcie dla sojuszników narażonych na irańskie represje, ochrona swobody żeglugi i wkład w deeskalację. Paryż wyraźnie wykluczył jakikolwiek udział w atakach na terytorium Iranu.
Zablokowana Ormuz, ropa w ogniu
Tło ekonomiczne jest alarmujące. Od czasu faktycznego zamknięcia Cieśniny Ormuz – przez którą przepływa 20% światowej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego – cena ropy naftowej poszybowała powyżej 100 dolarów za baryłkę. 12 marca nowy najwyższy przywódca Iranu, Mojtaba Chamenei, potwierdził swój zamiar utrzymania cieśniny zamkniętej, co budzi obawy przed przedłużeniem kryzysu. Analitycy wspominają o ryzyku wzrostu do 200 dolarów, jeśli sytuacja się utrzyma, co stanowiłoby bezprecedensowy szok gospodarczy dla Europy.
Dla Francji, podobnie jak dla jej belgijskich i szwajcarskich sąsiadów, rachunek jest już odczuwalny na stacjach benzynowych i na rachunkach za energię. Ceny paliw wzrosły o kilka centymów w ciągu kilku dni, ożywiając widmo napięć społecznych.
Paryż między tarczą socjalną a drogą dyplomatyczną
W obliczu presji na siłę nabywczą premier Sébastien Lecornu ogłosił pakiet środków nadzwyczajnych: rozpoczęcie 500 kontroli na stacjach benzynowych w celu powstrzymania spekulacji, planowane ograniczenie marż dystrybutorów i wdrożenie nowego czeku energetycznego skierowanego do najbardziej potrzebujących gospodarstw domowych. Rząd odrzucił jednak ogólne zamrożenie cen lub obniżenie podatku VAT na paliwa, uznając je za zbyt kosztowne dla finansów publicznych.
Na płaszczyźnie dyplomatycznej Francja utrzymuje linię odrębną od Waszyngtonu. Macron określił amerykańsko-izraelskie operacje wojskowe jako prowadzone „poza prawem międzynarodowym”. Paryż odmówił również wykorzystania swoich baz w Rota i Morón – dzielonych z Hiszpanią – jako punktu wsparcia dla ataków na Iran, dołączając w ten sposób do Madrytu w postawie aktywnej neutralności, która irytuje Biały Dom.
Europa szukająca swojej drogi
Rozmieszczenie Charles de Gaulle ilustruje złożoność francuskiej pozycji: wyraźna obecność wojskowa w celu ochrony swoich interesów i obywateli w regionie, przy jednoczesnej odmowie wciągnięcia w otwarty konflikt. Stawką jest wywarcie wpływu na dyplomatyczne rozwiązanie kryzysu, zanim zamknięcie Cieśniny Ormuz przekształci szok naftowy w trwałą recesję dla europejskich gospodarek.