Ekonomia

UE wykluczyła Węgry z poufnych konsultacji

Unia Europejska ograniczyła Węgrom dostęp do poufnych materiałów po tym, jak śledztwo "Washington Post" ujawniło, że Péter Szijjártó regularnie informował Siergieja Ławrowa o treści unijnych narad.

R
Redakcia
3 min czytania
Udostępnij
UE wykluczyła Węgry z poufnych konsultacji

Transmisja na żywo do Moskwy

Według śledztwa opublikowanego w sobotę przez "Washington Post", minister spraw zagranicznych i handlu Węgier, Péter Szijjártó, od lat regularnie dzwonił do swojego rosyjskiego odpowiednika, Siergieja Ławrowa, w przerwach unijnych narad i przekazywał "bezpośrednie relacje" z przebiegu rozmów. Cytowane przez amerykański dziennik źródło w służbach bezpieczeństwa twierdzi, że "w zasadzie za każdym unijnym posiedzeniem od lat stała Moskwa".

Politico, powołując się na wypowiedzi kilku dyplomatów, donosi, że unijni decydenci już ograniczyli przekazywanie poufnych materiałów na Węgry, a przywódcy państw członkowskich coraz częściej organizują mniejsze spotkania w tzw. "formacie breakout", z wyłączeniem Budapesztu. Były litewski minister spraw zagranicznych Gabrielius Landsbergis powiedział, że już w 2024 roku ostrzegano go, że strona węgierska może przekazywać informacje Rosji.

Bruksela oczekuje wyjaśnień

Komisja Europejska wezwała w poniedziałek Węgry do wyjaśnienia "niepokojących" doniesień. Niemcy uznały zarzuty za "bardzo poważne", podkreślając, że treść unijnych narad jest poufna i jakiekolwiek naruszenia nie będą tolerowane. Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, w swoim wpisie w mediach społecznościowych złośliwie napisał do Szijjártó: "To by wiele wyjaśniało, Péter."

Sprawa wybuchła w szczególnie delikatnym momencie: zaledwie trzy tygodnie przed węgierskimi wyborami parlamentarnymi 12 kwietnia. UE oficjalnie nie chce zajmować stanowiska, aby nie wpływać na głosowanie – jednak ujawnione informacje mówią same za siebie.

Kontrofensywa rządu

Péter Szijjártó nazwał zarzuty "fake newsem" i "bezsensownymi teoriami spiskowymi". János Bóka, węgierski minister ds. UE, również zaprzeczył. Premier Viktor Orbán skupił się jednak nie na rzekomym wycieku informacji, ale na podsłuchach: zarządził śledztwo w ministerstwie sprawiedliwości w sprawie domniemanego podsłuchiwania telefonu Szijjártó, które przypisał ukraińskiej akcji służb specjalnych.

Zgodnie z narracją rządu, węgierski dziennikarz śledczy, Szabolcs Panyi, miał przekazać numer telefonu ministra spraw zagranicznych zagranicznym służbom wywiadowczym. Panyi, w rozmowie z Telexem, zaprzeczył temu i zwrócił uwagę: Szijjártó mógł być podsłuchiwany przez zachodnie służby, ponieważ rozmawiał z Ławrowem otwartą linią – co samo w sobie jest poważnym naruszeniem bezpieczeństwa.

Péter Magyar: zdrada stanu

Po stronie opozycji Péter Magyar, przewodniczący partii Tisza, użył najostrzejszego określenia: jego zdaniem, jeśli udowodni się, że Szijjártó rzeczywiście współpracował z Rosjanami, będzie to zdrada stanu, za którą grozi nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Skandal generuje więc nie tylko kryzys dyplomatyczny, ale i wewnętrzny, i może zasadniczo zdeterminować ostatnie tygodnie kampanii wyborczej.

Bezprecedensowa izolacja

Izolacja Węgier w UE nie jest nowa – Budapeszt już wcześniej wielokrotnie blokował wspólne decyzje, w tym pakiet pomocy dla Ukrainy o wartości 90 miliardów euro – ale obecna sytuacja jest jakościowo inna. Jeśli zarzuty się potwierdzą, działalność Szijjártó to nie tylko obstrukcja polityczna, ale aktywna współpraca państwa członkowskiego z wrogim mocarstwem. Cierpliwość państw członkowskich UE wydaje się wyczerpywać, a utrwalenie się "małych stolików" negocjacyjnych może doprowadzić do trwałej marginalizacji Węgier w UE.

Ten artykuł jest dostępny także w innych językach:

Powiązane artykuły